warto go przeczytać
Postanowiłem zgłębić temat, który jest mi bardzo bliski – życie współczesnego, polskiego nastolatka. Dotyczy mnie nie tylko ze względu na mój wiek, ale również dzięki prowadzeniu strony internetowej związanej z tą tematyką. Miałem przyjemność porozmawiać z Sebastianem Cegiełką - uczniem X Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu.
Paweł Lorenc: Jak według Ciebie wygląda obecnie przeciętne życie polskiego nastolatka?
Sebastian Cegiełka: Hmm.. trudno odpowiedzieć na zadane pytanie, gdyż człowiek jako istota jest indywidualnie wyjątkowy i całkowicie odmienny. Sprawiedliwie byłoby powstrzymać się od katalogowania ludzi w szuflady. Jednak pozwolę sobie na zbagatelizowanie tych aspektów naszego istnienia. Nie mam tutaj zbytnio pokaźnego pola porównawczego, by zestawić młodzież współczesną z jakąkolwiek wcześniejszą, więc w ten sposób nie mogę wykazać cech charakterystycznych ich stylu bytowania. Jednak z obserwacji ludzi, którzy mnie otaczają oraz własnej samokrytyki, mogę powiedzieć, że współcześnie nastolatkowie opierają swoje życie na buncie.
P.L.: W jaki sposób się to przejawia?
S.C.: Nie przyjmują do wiadomości tego, że starsi ludzie mogą mieć rację, gdyż już to przeżyli i mają w tym doświadczenie. Nawet jeśli zdajemy sobie z tego sprawę, wydaje nam się, że nasza historia nigdy się nie powtórzyła, że tylko my możemy poprowadzić swoje życie, gdyż kultura współczesna hiperbolizuje znaczenie jednostki. Z powodu zapatrzenia w swoją wyjątkową egzystencję zatracamy większość wartości. Mam tutaj na myśli podstawowo przyjęte zasady, które pozwalają na zachowanie szacunku do siebie samego. Wiem, że młodość ma swoje prawa, ale nie ze wszystkich rzeczy będziemy się śmiać, gdy dorośniemy, bo to może nigdy nie nastąpić.
P.L.: Czy te prawa, którymi rządzi się młodość może usprawiedliwiać ich czyny? Popularne jest twierdzenie "byłem wtedy młody i głupi" - jakbyś się do tego odniósł?
S.C.: Tak naprawdę wiek człowieka jest często niesłusznie argumentem usprawiedliwiającym, gdyż wewnętrznie nie zmieniamy się dynamicznie. To proces długotrwały, wymagający potężnego zaparcia ze strony interesanta. Nasza mentalność jest więc, w dużym uogólnieniu, wartością stałą, dlatego usprawiedliwienie bazujące na takiej podstawie jest stricte absurdalne. Gdyby na chwilę odłożyli nowo poznaną "laskę" z kolan, postawili na stole piwo i zignorowali to, co dewianci odważnie nazywają muzyką elektroniczną, może wpadliby na taki termin jak dywagacja. Po dłuższym zgłębieniu tematu może zastanowiliby się nad swoim życiem i nad jego wartością. Sukcesem byłoby uniknięcie chodzenia z wyrazem pustki w oczach i krzyczenia, że było się młodym i głupim - bo dla takich ludzi jedynie młodość z tych dwóch aspektów może przeminąć.
P.L.: Czym dla Ciebie jest życie? Jakie jest Twoje podejście do niego?
S.C.: Moje pojmowanie życia doczesnego nie jest specjalnie wyjątkowe, jednak dość odmiennie interpretowane od przyjętego kanonu. Otóż nie wierzę w życie wieczne z powodu wyznawanej filozofii na temat siły stwórczej. Uważam, że mamy jedno życie, tutaj mała sprzeczność, należy z niego korzystać, ale także SZANOWAĆ je. W tych właśnie wielkich literach zawarty jest cały kataklizm mojego pokolenia.
P.L.: Jakie konkretniej masz na myśli problemy?
S.C.: Narkotyki, seks, alkohol. Brzmi trywialnie i oklepanie, jednak jest w tym dużo prawdy, choć nie takiej jak prezentują media. I teraz stawiam sobie pytanie - czy chodzi o ryzyko i balansowanie na cienkiej linii przeżycia. czy o czystą głupotę. Stawiam na drugie, gdyż za dużo widziałem i zrozumiałem, by wierzyć w człowieka. Osobiście szanuję życie i po 17 latach mojego istnienia stwierdzam, że najpewniejsza inwestycja to moja własna osoba, bo ludzie w większości nie są warci zaufania.
P.L.: Wydaje mi się, że szerzy się obecnie moda na "życie bez barier" - brak zobowiązań, obowiązków i zmartwień - klasyczne rób to, gdzie, kiedy i z kim chcesz..." Odczuwasz to?
S.C.: Tę zasadę mogę ująć w trzech słowach - nie używaj mózgu. Odczuwam to wokół siebie. Młodzi rozpływają się w pozornej wolności, niezależności i w ich rozumieniu dojrzałości. Potem oczywiście rozbijają się o mur i przez zakrwawione oczy spoglądają na swoje przegniłe ideały. Brzydzi mnie taki sposób pojmowania życia i dlatego czuję się źle w tym odorze, który mnie spowija.
P.L.: Jest jakiś sposób aby to zmienić?
S.C.: Niestety, nieważne ile błędów byśmy im wytykali, to ludzie, którzy weszli na tę ścieżkę, tak łatwo z niej nie zejdą. Bo mają poparcie większości. Bo idą z prądem, ze stadem - jak bezmyślne bydło. "Nie próbuj nigdy iść pod prąd, nie próbuj nigdy szukać przyczyn, z szeregu nie wyłamuj się, bo jesteś niczym, niczym" jak śpiewa cynicznie KSU. W tym fragmencie piosenki zawarta jest cała esencja mentalności młodzieży XXI wieku.
P.L.: Muzyka z pewnością kształtuje sposób myślenia człowieka. Zastanawiające jest, jak spory potrafi mnie wpływ, np.: na tworzące się subkultury. Jakie są Twoje doświadczenia?
S.C.: W subkulturach nie chodzi o samą muzykę, ale o jej oprawę. Ludzie zafascynowani dźwiękami chcą upodobnić się w pewien sposób do tworzących je ludzi. Bez względu na jaką subkulturę spojrzymy, mamy do czynienia z jednostkami słabymi, które nie potrafią same wykształcić swojego stylu i potrzebują do tego wzoru. Sama przynależność do subkultury nie skazuje nas na taką opinię, jednak trzeba to robić z głową i ze SOBĄ, a nie z idolem. Nasz mózg jest podatny na manipulację wszelkiej maści. Tak właśnie tworzą się kanony pewnych odłamów, przez niektórych restrykcyjnie wypełniane, przez niektórych traktowane z dystansem, co zresztą jest zdrowsze. Osobiście przez długi czas słuchałem muzyki popularnej, dopóki nie odkryłem metalu. Potem czułem się straszny i mroczny, całkowicie sceptyczny względem innych nurtów muzycznych. Dalej przyszedł dystans i pewna obojętność, dlatego nie określam się jednoznacznie. W każdej muzyce coś jest. Jednak przestrzegam przed niebezpieczeństwem. Teledyski z gołymi pannami, operacyjnie i komputerowo doskonalonymi, tworzą ten styl życia, o którym wcześniej pisałem.
P.L.: Chciałbym poruszyć sprawę uczuć. Miłość. Z pewnością to wpływowy czynnik w trakcie okresu dorastania. Jesteś świadkiem różnych związków rówieśników i znajomych, których znasz. Co o nich myślisz?
S.C.: Powiedziałem całkiem niedawno pewnej osobie, że świat do którego należy, bagatelizuje pewne istotne dla mnie aspekty życia. Zapytała, czy chodzi o miłość. Odpowiedziałem, że o jej permanentny brak. Przywitała to milczeniem, które już u starożytnych Rzymian oznaczało zgodę. Kiedyś myślałem, że kiedy dorastamy to wytracamy się z tych błogich uczuć, jakie odczuwamy w okresie niepełnoletnim. Myślałem, że tak naprawdę młodzi ludzie są bardziej w tych sprawach bogaci i wartościowi. Jednak porzuciłem ten tok myślenia, gdyż miłość obecnie jest jedynie wymysłem poetów i aparatem manipulacji religii. Cała jej symbolika została sprowadzona do tygodniowych związków, zmieniania partnerów z częstotliwością większą niż częstość przebiegania reakcji termojądrowych na powierzchni Słońca.
P.L.: Nie wierzysz w prawdziwą, szczerą miłość, którą tylko śmierć może rozłączyć? Czy wydaje Ci się, że wszelkie uczucia współczesnej młodzieży są wyłącznie przelotne?
S.C.: Uczucia współczesnej młodzieży są śmieszne. Uważają, że są ofiarami prawdziwej miłości, często przybierającej postać cierni, w wypadku, gdy co dwa tygodnie jest to uczucie do nowej osoby. Ale zawsze jedyne i wyjątkowe. Uczucia w naszym świecie są jakby na siłę. Żyjemy bez nich, ale nie chcemy się do tego przyznać, przede wszystkim przed samym sobą. Jeśli chodzi o śmierć, która może rozłączyć prawdziwą miłość, to musi być to śmierć rychła, gdyż ma ogromną konkurencję ze strony mniej radykalnych przerywników.
P.L.: "Z kim przestajesz takim się stajesz". Człowiek jest istotą społeczną, jest więc skazany na innych ludzi. Jak mocno potrafi wpływać na młodzież towarzystwo z jakim przebywa?
S.C.: Według mnie, owe towarzystwo ma kolosalny wpływ na ich osobowość. Rzekłbym nawet, że topią się w tym niemiłosiernie. Rzadko kiedy młodzi ludzie są na tyle silni, by wejść do towarzystwa swoim własnym akcentem, gdyż boją się braku akceptacji. Lepiej popłynąć już sprawdzoną trasą i przejąć asekuracyjną aurę otoczenia. Brak własnej wyraźnej osobowości bierze się więc z mało racjonalnego strachu.
P.L.: Bardzo dziękuję za rozmowę. To była duża przyjemność porozmawiać z Tobą o rzeczach pozornie niezauważalnych, jednakże bardzo ważnych, które dotyczą nas obydwu jak i naszych rówieśników.
S.C.: Ja również dziękuję.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 21
Data dodania: 01.02.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(7): 6 gości i 1 zarejestrowanych:
exother