warto go przeczytać
Dziś spróbuję z DonVendettą porozmawiać o aklimatyzacji w nowym środowisku i akceptacji w naszym kraju.
Dawied: Twoi rodzice pochodzą z Armenii. W którym roku na stałe zamieszkali w Polsce?
Don: To był 92, jakoś koniec, ponieważ brat miał 6 miesięcy, jak przyjechaliśmy, a on w lipcu się urodził. Ja miałem wtedy półtora roku.
Dawied: Czemu Twoi rodzice zdecydowali się na emigrację i dlaczego akurat Polska?
Don: Polska miała być przystankiem, a głównym celem były Niemcy. Jednakże woleli nie ryzykować i osiedlili się początkowo w Legnicy, a potem przyjechaliśmy do Szczecina.
Dawied: A dlaczego opuścili Armenię?
Don: Zła sytuacja finansowa, ale głównym powodem ucieczki była panująca wojna, a babcia bała się o wujostwo, ponieważ wcielali młodych ludzi do wojska i zabierano na front. Nie muszę dodawać, że ci co jechali, nie powrócili.
Dawied: Życie w takich warunkach było na pewno trudne. Może rozmawiałeś na ten temat z rodzicami i mógłbyś nam jeszcze przybliżyć tamte wydarzenia?
Don: Po trzęsieniu ziemi, które było bodajże w 1988 bądź 89, zabrało cały dobytek, ba, majątek mojej rodziny. Wiele państw wtedy wysyłało pieniądze, na takie baraki, aby ludzie mieszkali w nich. Dodam, że nie którzy do tej pory żyją w tych barakach. Warunki nieludzkie, ponieważ wszystko trzeba było załatwiać po znajomości, nawet jedzenie. Wiadomo, ten kto nie ma znajomości, nie ma też, jak żyć.
Dawied: Czy jako dziecko odczułeś tą zmianę otoczenia?
Don: Jak zacząłem chodzić do "0" wiedziałem, że się wyróżniam od innych. Wiadomo, jak to dzieci, zawsze mi dokuczali.
Dawied: Trudno było znaleźć akceptację?
Don: Walczyłem o nią dosłownie. Dla ciekawości powiem, że całą podstawówkę i gimnazjum non stop tłukłem się na przerwach, bo ja nie należę do tych, co dadzą sobie w kaszę dmuchać. Dzisiaj się tłukłem z tym panem x, a następnego dnia podawaliśmy sobie ręce, jak starzy znajomi. Jak to w filmach bywa trzeba było zdobyć szacunek, na dodatek mieszkałem w dzielnicy typowej dla dresów itd.
Dawied: A jak Twoi rodzice zdobywali zaufanie sąsiadów, znajomych?
Don: Z dorosłymi jest to inaczej. Babka była bardzo pomocna i wszystkim pomagała wokół. W ten sposób zdobyła zaufanie i szacunek innych osób. Nasza rodzina przyjaźniła się, że tak powiem z "elitą". Dużo ważnych osób itd. np. Paweł Biedziak był przyjacielem rodziny. Nie wiem, czy go znasz. Do tej pory utrzymujemy z nim kontakt, ale mniej, ponieważ jest w Warszawie.
Dawied: Niestety nie słyszałem o nim. Czy w waszej rodzinie, kultywowane są zwyczaje, pewne tradycje typowe dla kultury Ormiańskiej? Dobrze odmieniłem?
Don: Tak, dobrze odmieniłeś (uśmiecha się). Tradycyjne jedzenie tańce itp. zostały. Tańce nie wyjaśnię Ci jak wyglądają, ponieważ trzeba to zobaczyć. Natomiast, najbardziej charakterystyczną potrawą według mnie jest tzw. "Basturma" czyli surowe mięso wołowe soli się i daje pod pressing, aby "wycisnąć" krew. Następnie smaruje się to taką jakby pastą z nasion kozieradki bodajże i wiesza się na sznurkach gdzieś, aby ta pasta wyschła. Oczywiście są ludowe stroje. Tańczy się raczej w grupach i przy ludowej muzyce. Oczywiście muzyka jest grana za pomocą ludowych instrumentów.
Dawied: Jakich?
Don: tj. Duduk (Givan Gasparyan np. muzyka w gladiatorze), dhol(taki bębenek), szwi, zurna, kiamancza.
Dawied: A Ty na czym grać umiesz?
Don: Ja tylko na gitarze.
Dawied: Rodzice tęsknią za starą ojczyzną?
Don: Za tą starą, tą którą znali, bo wiadomo, teraz wszystko się tam zmieniło. Europeizacja można by rzec. Starają się upodobnić do innych krajów zachodnich, a zapomnieli o całej tradycji.
Dawied: Często ją odwiedzacie?
Don: Nie było nas tam odkąd tu przyjechaliśmy, no i nie mamy możliwości pojechania tam, ponieważ wujkowie są dezerterami, a my wyrzekliśmy się obywatelstwa Ormiańskiego. Ja osobiście mogę tam pojechać, ale rodzice już nie.
Dawied: Rozumiem, musi być im z tym trudno. Teraz z perspektywą lat i doświadczeń związanych z zaaklimatyzowaniem się w Polsce, uważasz, że ten stereotyp Polaka rasisty jest prawdziwy?
Don: Nie wolno mylić rasizmu z nazizmem, ponieważ kolega jest rasistą, ale nie ma nic przeciwko mojemu pochodzeniu. Ale tak, Polska jest mało tolerancyjnym krajem. Do tej pory zdarza się, że ktoś powie: "wracaj do swojego państwa Rumunie". To wtedy wiadomo, ja porywczy człowiek, to się tłukę, jeżeli chłop, a jeżeli kobieta starsza, to nawet nie mam zamiaru się kłócić, bo szkoda mojego czasu i zdrowia.
Dawied: Musi Ci być trudno w takich sytuacjach. Ostatnie już moje pytanie, co najbardziej podoba Ci się w kulturze Polski, w tym naszym wspólnym kraju?
Don: Bardzo mi się podoba humor polski, no i to że potrafimy się zjednoczyć w trudnych chwilach np. pamiętna śmierć JP II, kiedy to kibice przeciwnej drużyny pogodzili się na kilka dni. No i to, że to jest wolny kraj typu "róbta co chceta". Np. w Niemczech to oddychasz na rozkaz, tak mówiąc metaforą.
Dawied: Nie uważasz, że takie podejście społeczeństwa "róbta co chceta" jednak niszczy ten kraj?
Don: A co osiągnęły Niemcy? To, że młodzież pogarsza się, to już swoją drogą, ale w tym kraju każdy ma pewne drogi do wyboru i wybiera tą która mu się podoba, a Niemcy narzucają wszystko swojemu obywatelowi, także ten obywatel np. nie wie co znaczy złamać prawo, czy poczuć się wolnym. Mój wujek obecnie mieszka w Hamburgu już dwa lata i nie może przestawić się na mechanizm panujący w Niemczech, bo jak to on mówi: "w Polsce można oddychać".
Dawied: Ładnie powiedziane, dzięki za poświęcony czas.
Don: Spoko, nie ma za co.
Ocena: 5.6
Liczba komentarzy: 6
Data dodania: 27.07.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(8): 7 gości i 1 zarejestrowanych:
exother