Użytkownik ocenił pracę na 5
6 to przesada, a 4 za mało, więc daję 5. :)
pozdrawiam
Użytkownik ocenił pracę na 6
Podoba mi siÄ™! Twoja praca chwyta za serce. Jest taka... oryginalna! Gratulacje!
Imbir
26 12 2009 (00:24:04)
Użytkownik ocenił pracę na 4
Generalnie rzecz biorąc nie powala mnie ten koncept. Całość sprawia wrażenie części, niedokończonej myśli. Pojawia się pewne spostrzeżenie, i chętnie by się to kontynuowało. Szkoda tylko, że zaskakuje nas fakt, że to już koniec. Zdecydowanie mi krótko.
Pisząc ten utwór normalne jest, że występuje przesycenie słów, w końcu to barokowy koncept, proszę zwracajcie też na to uwagę!!
Faun
25 12 2009 (20:55:11)
Użytkownik ocenił pracę na 4
nadużywanie słowa złoty w tym wierszu troszeczkę mnie zmęczyło. Odniosłem wrażenie przesytu, który utrudniał mi czytanie. Jeżeli chodzi o całość, to podzieliłbym ten wiersz na strofy. W wierszu występuje płynność, ale praktycznie każdy wers jest nowym zdaniem określającym i to określanie ciągnie się przez 6 wersów, po czym następuje dwu wersowe zakończenie. Te zdanie mają charakter sentencjonalny i praktycznie zatapiasz się w moim przekonaniu w szerokim morzu puenty. Nie wiem, jaki był Twój koncept, ale skoro stosujesz w wierszu przecinki kończące wers, to mnie osobiście nie pasuje, jak każdy kolejny piszesz uparcie z dużej litery. Całość faktycznie, jak zauważyła moja poprzedniczka potrafi porwać swym pięknem, widać, że duży nacisk na to kładłeś, bawiłeś się słowem. 3 Razy wyczułem rym czasownikowy, po których puenta opiera się na innym(w tym wypadku widać lekką niekonsekwencję). Praca na pewno udana, ale tak jak być może nie miałeś dosadnego pomysłu na tytuł, tak odnoszę wrażenie, jakby zabrakło dosadności w zakończeniu. Co prawda jest w nim podkreślenie piękna osoby do której kierujesz słowa, ale ten pomysł podsumowania pracy w ten sposób mnie mało przekonał, nie zaskoczył. Rzeczy, które wymieniłem raczej są drobiazgowe, ale mimo wszystkim z nimi w tle spodziewałem się czegoś więcej. Z plusem
Użytkownik ocenił pracę na 6
Czuję się hm uwięziona. W szponach Twoich słów. Przeczytałam, wyprostowałam się na krześle, sięgnęłam po filiżankę i sącząc cappuccino przeczytałam wiersz jeszcze raz, tym razem z lekkim zamyśleniem na czole. I zgadnij co było później! Ja... uśmiechnęłam się. Wiesz, uwielbiam takie momenty. Takie w których jeden, niepozorny na pierwszy rzut oka wiersz sprawia, że na usta powoli wypływa mi błogość. Jeej nie mogłam się powstrzymać i przeczytałam drugi raz, najlepiej bym Cię tu pod złote niebiosa wychwalała. Próbowałam doprawdy dopatrzeć się czegoś na nie. Ale dopiero po czwartym przeczytaniu przyszło mi to do głowy, bo przy tych trzech pierwszych w ogóle nie myślałam o potknięciach, skupiłam się na treści. To także cenię. Nie wiem sama... ocena się tak nie liczy, podkreśla komentarz i tu mam nadzieję, że usatysfakcjonował Cię, bo doprawdy może być pomieszany, o wszystkim i o niczym, lecz wybacz, wiń samego siebie, tak mnie zauroczyłeś. 6.