Użytkownik ocenił pracę na 5
"zrywałaś
niedojrzałe owoce" - umieściłabym to w jednym wersie, rozczłonkowanie/przerzutnia wydaje mi się zbyteczna, wręcz na siłę, jakaś taka nieprzyjemna.
"byłem tak nieznaczącym popiołem" - to "tak" jakby urwało się z innej bajki, niby zwiększa natężenie epitetu, ale brakuje jakiegoś porównania, umiejscowienia. Jakby lewitowało.
Podoba mi się nonszalancja w wierszu. Żonglerka metaforami, motywami, które potrafisz w ciekawy sposób spleść.
"nie nauczono cię także że" - spodobało mi się potraktowanie zrywania niedojrzałych owoców za coś oczywiście złego/niepoprawnego, że nie wskazałeś tego od razu, sama konstrukcja tego wersu bardzo miła dla oka/ucha. W ogóle konstrukcja, składnia pokazują tutaj dużą wprawność warsztatową.
Pierwsze dwie strofy pokazują ekskluzywną, rozpieszczoną kobietę, pozbawioną wrażliwości na świat. Trzecia, nie wiem, czy nie traktuję Twego wiersza zbyt dosłownie, ale czy nie mówi o górniku, prostym mężczyźnie? Świetna przedostatnia strofa. I nawiązujące zakończenie, pokazującego człowieka z niełatwym dzieciństwem (rozstanie rodziców - trzaskanie drzwi; odpadające klamki - synonim spalonych mostów?), które miało wpływ na jego życiowe wybory. Te z kolei miały wpływ na niemożność bycia z kochaną kobietą z początku wiersza, dla której ze względu na swój zawód był nikim, nie pasował do torebki, towarzystwa etc. Nie wiem, na ile słuszna jest moja interpretacja, tudzież muszę stwierdzić, iż wiele smutku, żalu w Twoim wierszu. Takiego autentycznego, nienachalnego, a jednak skupiającego uwagę. Jak dla mnie piątkowy wiersz. Brawo.
Faun
14 01 2012 (18:47:39)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Ktokolwiek jest na górze, to choć mi obcy, dziękuję mu w tym momencie, za natchnienie i pióro Tobie ofiarowane, które pozwoliło stworzyć taką perełkę. Jedyne co drażniło mnie w trakcie czytania, to ilość epitetów, choć po każdym kolejnym przeczytaniu pracy potrafiłem znaleźć na to broniący argument. Choć wg mnie próbowałeś zdefiniować wiersz na fundamencie stylistycznego przepychu, to jednak ten przepych jest zamazany, mglisty poprzez przepych emocjonalny, dzięki czemu w utworze zakwitła swoista harmonia, czyniąca go czymś niemalże idealnym.
Obejmujesz ramionami słów odbiorcę w sposób tak subtelny i charyzmatyczny, iż będąc on we wnętrzu pracy, jest jakby gdzie indziej, jakby karmiony inną warstwą rzeczywistości. To uczucie jest tak silne, że w trakcie czytania po każdej strofoidzie zadawałem pytanie "gdzie jest ziemia, bo pod nogami jej nie ma" i wcale nie uważałem go za nielogiczne.
Nie zdobędę się na interpretację, zachowam ją dla siebie, aczkolwiek śmiem twierdzić, że za każdym razem będzie inna. Nawet choćby dlatego, że w trakcie czytania słuchałem dwóch odmiennych klimatycznie piosenek. Stąd też chyba wypada pochwalić Cię za plastyczność formy, która wpleciona w treść nie narzuca zbyt wiele, pozwala czytelnikowi być takim samym artystą jak autor.
Masz we mnie czytelniczego Erosa, za tÄ… konkretnÄ… pracÄ™.