warto go przeczytać
Pseudonim: ktosik
Siedziałem pod płaczącą wierzbą,
w ciepłą, letnią noc pewną.
Przesuwałem paciorki Miłości,
zatopiony w gąszczu różanego zapachu.
Wpatrzony w bezchmurne niebo,
doglądałem gwiazd w otchłani ciemności.
Nieoczekiwanie dostrzegłem obłok jasny.
To starzec wiejski, Czesiu z imienia.
Odsunąłem go w otchłań, bałem się zjawy, zanurzony w modlitwie dotykałem spoconą ręką koraliki.
Postać wróciła z natężonym wołaniem!
Ratować co prędzej, śpieszyć do wioski!
Na plebaniÄ™ naszÄ…!
Zerwałem się z gleby, ruszyłem pośpiesznie!
Znalazłem kapłana- udałem się do starca.
Zdążyłem!
Odchodził spokojny, pojednany z Panem.
Nie zapomnÄ™ nigdy!
Tej wdzięczności uśmiechu.
Radości z tego, że pośpieszyłem.
To nie ja mu pomogłem,
to siła tych róż.
Wzruszony, ale szczęśliwy spełniłem to,
co mi pąki przykazały.
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 03.07.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(23): 22 gości i 1 zarejestrowanych:
exother