warto go przeczytać
pamiętam barwę nieba stężoną
w tkaninie swetra
jasny blond włosów miał kolor zboża
przepasany gumkÄ… jak szarfÄ…
zaczęło się niewinnym
znużeniem w oczach
pracował niewolniczo
na wyrywki
zmęczenie wplecione w kasztan sierści
siłą ciężkości
beznadziejnie chyliło jego głowę
ku ziemi
moja empatia
to szczęście przeciw obojętności
paradoksalnie zadrwiłam
ze stÄ…pania po ziemi
taranujÄ…c uderzeniami kopyt
plany na przyszłość
stadnina była Wyspą Nieśmiertelnych
boksy pozłacanymi domostwami
jestem tyranem swojego życia
anarchią beznadziejnych złudzeń
uciśniona
miłością
pył ujeżdżalni
zaciska obręcz na mojej szyi
gdy runął płot mojego życia
wytwór mojej wyobraźni mógł być na wyciągnięcie wzroku
trzeba było utknąć na mieliźnie
nie zawijać do portu codzienności
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 18.12.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(24): 23 gości i 1 zarejestrowanych:
exother