Widziałem cię, gdy przeszłaś obok słoneczników.
Na tobie dzień w mych oczach wywołuje pożar.
Ja jestem, chociaż jeszcze nie wiesz z pamiętników,
WyrwanÄ… iskrÄ… barwy twych cieni na drogach.
Lecz nagle te marzenia upadły na piasek.
Myślałem, że te ciemne kolory są tylko:
Rodzajem prowokacji pięknej - het nad światem.
Odkryłem. - Barwy świata sprzedałaś snom - wilkom.
Południe coś porusza na subtelnej twarzy,
Że idziesz,a południe jest twym przewodnikiem.
I wieszasz się na niebie i życia obrazy,
By potem zetrzeć dłonie nad martwym płomykiem.
A potem wracasz późno, wynosisz swój cmentarz.
Ja wtedy chcę się zetrzeć z zegarem i Bogiem.
Lecz wtedy coś wyprzedza mnie, zapalam skręta,
I zerkam, skręcam w serce, w ten pijacki płomień.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 06.10.2011r.
Thanks, thanks. Ostatnio nie miałem czasu na komentowanie, choć na WPMT zaglądałem. Dopiero to się zmieni jak będę po Olimpiadzie z historii, ale znajdę czas na tak budujące forum jak nasze. Pozdro
Zoso
09 10 2011 (15:30:27)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Utwór przedstawiasz w świetle niesamowitej metaforyczności.
Suma summarum o jego faktycznym sensie przekonałem się dopiero po zestawieniu całości tekstu z tytułem. Widzę młodzieńca, który zakochany jest w wiele starszej od niego kobiecie - co więcej wdowie. Pierwsza strofa jest wstępem do wizji jego miłości. Widzi ją przechadzającą się obok słonecznych kwiatów, wyznaje jej swoje platoniczne, pamiętnikowe uczucie. Jest z nią tak związany emocjonalnie, że zestawia swoją osobę z jej cieniem, jest jednocześnie niczym w zestawieniu z jej prawdziwą postacią - a z drugiej strony jest jakby częścią jej samej.
Kolejne wersy raczą delikatnie rozjaśniać obraz, ciemne kolory żałoby i upadek marzeń dają czytelnikowi do zrozumienia, że podmiot liryczny zdał sobie sprawę z żałoby kochanki. Doskonale wie, że jej życie jest już sprzedane. Że nie liczy się nic oprócz jej zmarłego męża, a sny - zamieniły się w wilki, koszmary.
Modlitwa porównana ze ścieraniem dłoni świetnie enigmatyczna i pobudzająca wyobraźnię, martwy płomyk kochanej osoby, a jednocześnie ogromna rozpacz - tutaj na ziemi. Rozpacz kobiety i rozpacz bohatera wiersza, który wie, że nie ma sposobu - by dostać się do serca kochanej.
Ostatnia strofa ścisza wszystko, podmiot liryczny z zapalonym skrętem żegna czytelnika w cholernie smutnej atmosferze. I on i czytelnik doskonale wiedzą, że z tej miłości nic nie może być. Ona - żyje śmiercią męża, on - miłością, która nigdy się nie spełni. Wszystko to w ostatnim wersie podlewasz wódką. Świetna, dojrzała, zawiła i piękna poezja, która w czterech strofach buduje istny film - w stu trzydziestu procentach odrywający od rzeczywistości. Dla takich wierszy warto tutaj wchodzić, oby tak dalej!
Peace,
Zoso
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(25): 24 gości i 1 zarejestrowanych:
exother
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl