Użytkownik ocenił pracę na 6
piękne, piękne, piękne!
Użytkownik ocenił pracę na 6
Tak to jest świetne... Pierwszy z brzegu twój wiersz, można by rzec i urzekł mnie. :)
Użytkownik ocenił pracę na 6
to jest po prostu świetne.
Użytkownik ocenił pracę na 6
uwielbiam, kocham ten wiersz.
napisany w sposób dzięki którego każdy może dostrzec tam siebie.
i składnie i tak jak lubię.
sześć.
enn
30 11 2010 (20:01:52)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Ach Groszku...zbieram się i zbieram do oceny. Ale to dobrze,że nie zrobiłam tego od razu jak tylko pojawił się ten wiersz - trochę dojżałam do tego, by móc napisać co dokładnie o nim myślę. Czytałam już go kilkanaście razy, zawsze jako tło towarzyszy mi piosenka grupy 30seconds to mars- alibi. Nie potrafie ogarnąć słowami uczucia jakie budzi we mnie ten wiersz. Uwielbiam to jak ktoś prostymi, lecz przemyślanymi słowami opisuje coś, co inni w pocie czoła, używając wiele pięknych i mądrych słów opisać nie potrafią. "Wreszcie przyszedł czas kiedy zestarzały nam się wspomniania (...)" nie wiem czemu, ale pomyślałam w tym momencie o moim przyjacielu...jak bardzo nie chciałabym by moje wspomnienia kiedyś się zestarzały. Nie wiem czy o tym właśnie opowiada twój wiersz, ale mam wrażenie, że mówisz o miłości, opowiadasz o niej dzieląc je na etapy. Pierwsza strofa to taki wstęp (możnaby powiedzieć Akt.I POZNANIE). Tulisz słowami chwilę w której rodzi się to uczucie, kiedy jest takie młode, niepewne, nieznane. Kiedy dwie obce sobie osoby mówią niejako "jestem gotów". Trzecia strofa wywraca wiersz do góry nogami. Ukazujesz nadchodzący koniec, moment kiedy uchodzą emocje, kiedy przeszłość nie staje się teraźniejszością. I ten jakże przykry zwrot "zestarzały nam się wspomnienia"...no wprost rzuca mnie na kolana kiedy je czytam. Cztery słowa a ile w nich bólu, ile nienasycenia. Jakby wszystko to, czym niegdyś byli zafascynowani nagle znikło, przestało kształtować...nie będe więcej o tym mówić, choć mam tyle przemyśleń w związku z tym.
Zakończenie...tak lekkie. Nazwałabym go "wisienką na torcie". Takiego właśnie oczekiwałam. Czytałam i czytałam...a w głowie myśl "nie rozczaruj mnie zakończeniem". Bardzo mi się podoba.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Razi mnie ten przecinek w przedostatnim wersie. I to chyba już wszystkie minusy.
Zarysowujesz słowem uczucia, sytuacje, refleksje. Masz absolutnie cudowny język, genialnie splatasz ze sobą pozornie niepasujące do siebie słowa tak, że wychodzi jedna, cudowna, spójna całość. Przelewasz w czytelnika wszystkie swoje uczucia - uniesienie, miłość, smutek, gorycz. W tym wierszu zestawiasz wszystko na zasadzie kontrastu. Nie da się czytać tej pracy bez emocji, drżenia, łez wzruszenia. Ta historia żyje własnym życiem - urodziłaś coś niesamowitego, coś, co teraz samodzielnie żyje i porusza serca wszystkich, którzy się na to natkną.
Nie potrafię zwykłymi słowami oddać genialności tego wiersza. Nawet nie próbuję.
Doskonała puenta.
Już wiem, co postawię - pierwszą od dawna szóstkę. Gratuluję:*
Użytkownik ocenił pracę na 4
Właśnie stwierdziłam, że nigdy nie można być do końca obiektywnym. Nawet jeśli się nie zna autora tekstu. Bo każdy z nas jest tylko człowiekiem. Każdy z nas ma emocje. Różne przeżycia, chwile. W tej chwili jestem rozcząsteczkowana. W tej chwili odbieram Twój wiersz, jako wzruszona dziewczyna słuchająca McLachlan. Ale przecież trzeba przejść do wiersza. Trzeba.
I wiesz. Pierwsza strofa wytarta. Mrugnięcia, tulenia, oczy, usta. Druga już się wyciąga, trzecia bardzo mi się podoba, a zakończenie... zakończeniem coś we mnie złamałaś. I oczy dziwnie się mokre zrobiły. Cały obrazek jest jakby "już to znam", jednak mimo to są momenty tak dobre, tak przyjemne, że jako całość tworzą coś naprawdę bardzo dobrego.
Czyta się lekko. To najważniejsze. Nie wyrzucasz z rytmu, a wprowadzasz w płynny smutek. Klimat czuć wyraźnie. To kolejny plus. I jeden przecinek na cały wiersz. Też tak kiedyś zrobiłam. Hm, tu nie do końca jest potrzebny, można było go uniknąć. Poprawnie, z momentami 'wspaniałymi'. Średnia jest tylko jedna. Ale wiesz. Mi się bardzo podoba. Jeżeli już wiersz potrafi coś takiego zrobić z człowiekiem, jak ten zrobił ze mną, przynajmniej przez tego kogoś jest uznawany za wyjątkowy. A to wyróżnienie. Cóż, coś wiem o tym po piątkowym wieczorze. Ale już już... bo jak zwykle zaczynam snuć w komentarzu historie. Słońce świeci. Brzydkie.