dzisiaj rano, przy obiedzie
jadłam mokre tosty, śledzie
i śmierdziało mi stopami -
schodzonymi sandałami
a ponieważ ja nie lubię
i sandałów też nie chlubię
to te stopy podejrzane
dały mi zagadkę ranem
patrzÄ™, w oknie Krzysztof stoi!
i siÄ™ mnie panicznie boi,
bo z ząbkami jestem groźna,
ząbków moich moc jest mroźna.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 22.11.2009r.
Faun
24 11 2009 (23:18:34)
Użytkownik ocenił pracę na 4
ten wiersz jakoś mniej na mnie wpłynął niż poprzedni, szczerze mówiąc to z poprzedniego coś wynikało. Ten w pewnym sensie odbieram jako kontynuację myśli z poprzedniego wiersza(aczkolwiek wcale tą kontynuacją być nie musi). Czegoś mi w tym brakowało, tak jakby wiersz tracił swoja rolę i zbaczał w stronę nijakości. Poprzedni był dla mnie głupiutki(w pozytywnym tego słowa znaczeniu), ale przy okazji coś z niego wynikało. A tutaj nie dostrzegam w tym wierszu jakichś większych walorów. Po prostu wiersz śmieszny napisany dla śmieszności, jednak wg mnie w tej śmieszności sam się ośmieszył. Druga strofa powinna być kontynuowana, brakuje mi tutaj trzeciej. Czuję taką przepaść w tym wierszu. Cóż, z minusem, spodziewałem się więcej
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(26): 25 gości i 1 zarejestrowanych:
exother
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl