Lete
02 06 2011 (21:34:29)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Witam Totku
Mam nadzieję, że fakt, iż to ja znów oceniam twój wiersz, nie jest problemem.
A teraz praca.
Znów widzę ten sam schemat, do którego już się powoli przyzwyczajam. Pierwsza część, w której podmiot zapoznaje nas ze swoim problem, z niedociągnięciami życia i część druga – bezpośredni zwrot do Boga.
Podmiot wspominając ciężkie chwile odczuwa ból, nie potrafi wyzbyć się jakiegoś dręczącego go uczucia. Jest opleciony kłującą przeszłością. Myśli są przytrzymywane przez sztywne palce, skostniałe od obojętności i zatrzymania w przeszłości. Podmiot nie może o czymś zapomnieć. Wspomina z taką intensywnością, że to przesłania mu widok na rzeczywistość. Zatrzymuje prawdziwe życie. Powoli wspomnienia stają się ważniejsze od pragnień. Prawda i wartości życiowe nie są już tak wyraźne jak kiedyś. Podmiot liryczny godzi się ze swym losem. Jest bezsilny, trochę zobojętniały. Patrzy na siebie, jak zatraca się w fałszu, topi się w bezsensownych wspomnieniach. Wie, że jego droga nie ma przyszłości, ale nie zmienia tego. Pozostawia swoje życie na pastwę losu, nie kierując nim w żaden sposób.
Gdyby tylko wiedział, w jaki sposób być lepszym. Gdyby ktoś mógł mu pomóc, żyłby inaczej. Byłby człowiekiem z prawdziwymi celami i realnymi marzeniami , do których spełnienia dążyłby właściwym szlakiem. Gdyby mógł poznać tajemnicę doskonałości Boga. Chciałby, jak On umieć przezwyciężać słabości. Umieć odrzucić to, co nieprawidłowe, nie dając się temu osaczyć.
Brawo. Gdy przeczytałam ten wiersz pierwszy raz, zauważyłam jakąś zmianę. Rozwijasz swój język, to na pewno. Wszystko działa na plus: epitety, neologizm, bardzo dobre metafory... To, co przedstawiłaś, kształtuje się w wyobraźni w płynne i delikatne obrazki (jakie świetne obrazy mogłyby być namalowane do słów twojej pracy). Pokazujesz, że temat religijny jest niewyczerpalnym źródłem natchnienia, zaprzeczając temu, że jest nieczęsto tu wybierany. Słownictwo bardzo dobre.
A ocena z bardzo dużym plusem. Widzę różnicę, w porównaniu z innymi pracami i wiesz, cieszę się, że widać, że się rozwijasz. Ciekawa jestem, co stworzysz kolejnym razem i czy już nie będę mieć żadnych wątpliwości, co do wystawienia jeszcze wyższej oceny. Pozdrawiam :)
Totek
02 06 2011 (22:12:10)
Lete,
i znowu trafiasz na mój wiersz, i znowu o tematyce religijnej. Nie przeszkadza mi to ani trochę! Bardzo się cieszę, że widzisz postęp! :D Dziękuję za komentarz, szczęśliwa jestem, że wiersz przypadł Ci do gustu. Zmobilizowałaś mnie do dalszej pracy.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :D
Użytkownik ocenił pracę na 4
I znowu mam okazję komentować twoją pracę to już chyba jakaś rutyna, że trafiam na twoje wiersze i muszę je komentować. Zapewne wolałabyś, żeby ktoś inny zajął się twoją pracą, ale jak na razie jesteś skazana na mnie i moje osądy ;p
Dobra, a teraz wróćmy do pracy. Rzadko spotykam się z wierszami religijnymi. Częściej komentuję prace o tematyce życiowej, miłosnej czy opowiadające o świecie. Jednak przyznam, że miło jest skomentować pracę z innej dziedziny, a ty właśnie w tym momencie dajesz mi takową możliwość. Choć przyznaje się bez bicia religia raczej mnie nie interesuje, ale i tak lubię o niej słuchać czy od czasu do czasu poczytać.
Uff... Skoro już zrobiłam swoją przemowę wstępną do przejdę do interpretacji.
Opisujesz nam osobę, która poszukuje Boga. Opowiada nam o swoich wspomnieniach- bardzo długich i zawiłych. Poszukuje go i w efekcie bardziej się od niego oddala niż przybliża. To zamazuje jej widok tych łąk, ziem obiecanych przez Boga dla nas. Ale pod. liry. trwa dalej w nadziei, że zbliży się do Boga, choć ta nadzieja pomału staje się oszukańcza. Mówi nam o tym, że chciałaby przez moment zobaczyć jak rozwikłuje wszelkie problemy na ziemi. I zastanawia się nad faktem czy Bogu nie jest wstyd łapać wszystkich grzesznych i zabierać ich do czyśćca tudzież innego podobnego miejsca.
Podsumowując.
Jak już wspomniałam ogromnie ucieszył mnie fakt, że mogłam poczytać wiersz zgoła odmiennej tematyki. Jednak twój wiersz mimo wszystko nie jest wspaniały, ciągle czegoś mi brak w twoich pracach, pomimo tego, że wszystko jest nie nagannie porządne- środki stylistyczne, brak błędów, emocje czy słownictwo. Wszystko jest na miejscu, ale po przeczytaniu tej pracy czy innej brak mi tego 'czegoś'. Tej nowości, błysku objawienia... Cóż albo się rozmarzam na nierealnym albo jestem już tak wybredna, że nie widzę piękna w prostym wierszu. Cóż na dzisiaj dostaniesz ode mnie ponownie czwórkę.
Pozdrawiam ;)
Totek
02 06 2011 (22:05:49)
Breloczku,
dziękuję za drugi już dziś komentarz :) Wcale mi nie przeszkadza, że to Ty trafiasz na moje prace. Często je komentujesz, więc widzisz spadki i wzrosty formy. A co do interpretacji moim zamysłem było pokazanie Boga jako tego, który ratuje podmiot liryczny, opowiadający o swoim życiu w pierwszej części. Rozczesywanie kołtunów, wyłapywanie robactwa miało symbolizować swoiste oczyszczenie. Choć Twoje zrozumienie mojego wiersza też mi się podoba, uwielbiam to, że każdy dostrzega coś innego :D
Pozdrawiam :)