Użytkownik ocenił pracę na 6
Dziś ramo miałam nic nie pisać. Spójrz Dawidzie. Kolejna osoba, która za sprawą Twojej poezji zmienia swoje plany. Czy to nie jest niesamowite?
Tęskniłam za tym. Za wstrząsaniem. Za tymi uczuciami, które towarzyszyły Twoim pracom jakiś rok temu. Tęskniłam za uczuciami, które były moim udziałem. Tak wiele się zmieniło.
Jednak nie odbiegam już od wiersza. Przepraszam, ale to w sumie przez niego wszystko! Natłoczył wspomnień. I natłoczył... pewną falę, która uderzyła gdzieś we mnie i złamała, wytłoczyła do źrenic emocjĘ.
I mimo, że ze mną nie była Cat, a Florence, to wzburzyło się. Oj wzburzyło. Twój wiersz jest falą. Która unosi się, stopniowo potęguje wrażenia, a na koniec uderza o klif z głośnym hukiem. I pewnie wiele osób (jak zwykle) krzyknęłoby "chaos interpunkcyjny!" i jako redaktor powinnam Cię skorygować. Jednak wiesz co pomyślałam? Pomyślałam, że jeśli poezja Cię wzrusza, budzi w Tobie pewne pokłady, to gdzieś masz interpunkcję. Wszystko masz... gdzieś. Ja nawet tego "chaosu" małego pierwszowzrocznie nie zauważyłam.
Pierwsza strofa świetnie wprowadza do wiersza, może to przez to jej klamrowe zakończenie. Wspaniale opisujesz słowem, pobudzasz wyobraźnię czytelnika. On nie tyle co czyta, czuje, a widzi. Wszystko widzi. Stawia się nawet za tego mężczyznę, z jego pełnym emocjonalnym wyposażeniem. Z pełnym pytaniem "Co zrobiłem?".
Dalej kontynuujesz, fala się unosi... Krzyk. Potem zaraz spokój, bezradność, błaganie, ach te gwiazdy i nagle dławienie. "Dys – tan - s zabija" - przy tej strofie zaciągnęłam się powietrzem, dalej przycisnęłam dłoń do ust. Każde Twoje słowo potęguje końcowy efekt. Każde. I nie wiem czy to tylko ja reaguję tak na Twoje wiersze, jako uniwersalny(?) czytelnik. Szczerze nic mnie to nie obchodzi. Bo dawno nikt mnie tak nie poruszył. Bije z Ciebie ta autentyczność. Której od dawna szukałam. Ta wybuchowa wiązka słów. Ta...
Dziękuję.
Jestem, jest Cat Power i mimo, że na chwilę obecną nienawidzę pisać, stukać w klawisze wasyla, wycierać opuszek, Ty wiesz dobrze czemu, to piszę z całej miłości mimo dedykacji. Bo jestem najzwyczajniejszym użytkownikiem, a to jest tak wspaniale, stylowo Twój wiersz, tak mocno wstrząsający, że zwyczajnie muszę zmusić palce do napisania kolejnych setek słów. Wypisania uczuć, które powinny siedzieć cichutko i czasami zwyczajnie zamknąć się.
Kreujesz postać bezradną, a jednak silną, niezachwianą. Osobę, która ma odwagę rzucić to pytanie losowi. Nie lęka się odpowiedzi. Jest niczym Samson, który jest w stanie zniszczyć całą słabość w sobie i rzucić wyzwanie nawet Bogu.
Natura szaleje, jest świeża, wyzwolona, obok. Fale pochłaniają mężczyznę - jak? Skąd ta nieświadomość?
Druga strofoida jest bardzo emocjonalna, dynamiczna. Posługujesz się pewną eliptycznością wyrażania myśli. To część, będąca jednym, wielkim wykrzyknikiem uczuć. Balansujesz na granicach dwóch materii, bawisz się kontrastem. To taka męska odmiana bezradności, głos zza siebie, gdy mężczyzna błaga o litość, lecz w tym błaganiu słychać pychę i dumę. "Cholera" jeszcze bardziej wzmacnia oddziaływanie.
Kiedy pierwszy raz przeczytałam ten utwór, pomyślałam - Dawid wraca do siebie, zacznie znowu pisać całym sobą i podbije świat emocji jak Alicja podbiła Krainę Czarów.
Myślę, że ludzie, którzy znają Twoją poezję przytakną mi. Myślę, że aubrey tęsknił za takim Tobą, choć to kolejny etap Twojej twórczości. A Ci, którzy czytają Cię po raz pierwszy mam nadzieję, że nie skreślą tego utworu tylko dlatego, bo za pierwszym razem nie wiadomo o co chodzi.
Dawid reprezentuje nieco wyższy level, w którym siłą wiersza jest zamysł, przesłanie, symbolika i emocje.
I, tak nieprofesjonalnie szepnę, że Cię kocham!^^