w tym domu nie ma dla mnie miejsca
i nigdy nie było naprawdę
zamknięty pośród czterech książek
próbuję szeptem uczyć się na pamięć
życia
w domu moich rodziców
zawsze trąciło krzykiem
powiewało złością
mieszając się bez pardonu
z zapachem płaczu
a ja
przez cztery tysiąclecia czekałem
aż otworzy się dach i wyfrunę
pośród moich braci wierszy
sióstr obietnic kuzynów marzeń
i leciał będę na obłoku wolności
wyrywając co poniektórym okruchy skrupułów
bo w tym domu nigdy
nie było dla mnie kąta
gdzie mógłbym powiedzieć na głos
jedno durne „kocham”
Dedykacja: http://www.youtube.com/watch?v=aEj-mrwwaxo
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 05.11.2011r.
Salem chyba bardzo się wczuł, ale to tylko dobrze...
Zoso,
ahoj, dawno Cię nie 'słyszałam". Na szczęście słowo jest jak zawsze wierne.
Zatrzymałam się przy tym wierszu na dłużej, choć ostatnio żaden mnie nie przyciągnął. Tutaj jest coś, w czym można wygrzebać i rozgrzebać siebie. Nawet nie chodzi o sytuację a o siebie samego w sobie.
Jest wieczór, jest Buckley, ale będę twarda.
Odnalazłam się w mikroprzestrzeni tego wiersza. W jego codzienności opartej na emocjach, w jego wrażliwości, cichym buncie. Nie będę analizowała podmiotu, bo to było zbyt banalne w tym przypadku. I przegadane. Nie będę próbowała myśleć, co chodziło Ci po głowie, co wtedy jadłeś lub czego słuchałeś. Wiersz przede wszystkim musi autonomicznie istnieć sam. Żadna muzyka nie sprawi, że poczuję go prawdziwiej.
Jeszcze plus za sensualność. Dzięki za uwagę, pa.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Ach pierwsze dwie strofy opisują moją sytuację. Taaak, każdy musi mieć do, każdy musi mieć dokąd wracać, a czy Ty masz dom? Przecież każdy musi go mieć. W domu też można siedzieć zamknięty, można nie wychodzić, ponieważ tak jest wygodniej. Uczysz się życia, podeślij mi podręcznik, pocztą kurierem, przez listonosza kulawego. Rodzinny dom trącił krzykiem, podobnie jak mój, zwyczajnie ściany wrzeszczały tak głośno jak ludzie... i te zupy, zaprawiane płaczem. Aż 4 tysiąclecia, czekał podmiot, jak anioł upadły, żeby wzlecieć do swoich świetlistych krewnych. Poezja uskrzydla. Ostatnia zwrotka, taki wyciskacz łez, prawdziwy, taki bliski mnie... Slava... Salem... (poruszony odchodzi)
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(11): 9 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, Faun
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl