(...)"Odnoszę wrażenie, że pani poezja jest jak wino - im, że tak się może dwuznacznie wyrażę starsza tym lepsza(...=" i dalej (...)
Chce po prostu żyć... [a żyj, żyj chłopcze, bo cale życie jeszcze przed Tobą:D]
Żyć.
ŻYĆ.
Nic dodać, nic ująć. Piękno, kobiecość, wyważenie, wysublimowanie, poezja, czyste emocje - same w sobie(...)
- a ja odnoszę wrażenie, że niezbyt trzeźwo pisany ten komentarz ;)
Obawiam się, że jak się wkręcisz "w koło" ZOSO, to może to być bardzo bolesne. Wszak onegdaj wkręcanie w koło było jednym z najboleśniejszych rodzajów tortur. Już lepiej, abyś się kręcił "dookoła", jeśli rzeczywiście może to być najbardziej skuteczny sposób dochodzenia do meritum wierszy. Bez urazy, ale bardzo to banalne w treści i surowe w formie - te "wiersze" elafeli - czego i żadną z Twoich "szóstek" nie zmienisz. Ahoj! :D
Zoso
12 10 2011 (13:29:34)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Witam w październiku Pani Elu.
Odnoszę wrażenie, że pani poezja jest jak wino - im, że tak się może dwuznacznie wyrażę starsza tym lepsza.
Tutaj poczułem jesienną atmosferę w swoim epicentrum. Ten wiersz płynął delikatnie poza rzeczywistością. Bo ona podmiotu lirycznego nie dotyczyła. Właśnie podmiotu - mam przed oczami starszą panią, która już nie jedną przeszłość ma za sobą i po prostu żyje. Chłonie swoje dni. Dla niej horyzont życia jest tylko tłem - w takich momentach jak opisywany w utworze. Teraz liczy się po prostu w najczystszej postaci życie. Życie i emocje, doświadczenia, uczucia - rozmowa z Bogiem staje się dojrzalsza, pełniejsza, mocniejsza, intensywniejsza. Przepiękne tło utworu, które czytelnik może sobie wręcz samemu wytworzyć. U mnie bohaterka stała na jakimś wzgórzu, na którym rosło samotne drzewo. Usiadła sobie bardzo powoli pod jego koroną i zaczęła snuć jesienne refleksje. Tak to już jest, że człowiek zawsze chciał, chce i będzie chciał więcej niż ma. Zbyt dużo chcemy właśnie "dotknąć", mieć, posiadać - przywiązujemy się do materializmu, który chcąc nie chcąc wdziera nam się w umysł i żyły.
Końcówka wiersza jest piękna. Kobieta zastanawia się, czy w ogóle jest jeszcze na Ziemi miejsce dla takich osób jak ona. Czy masa wspomnień, doświadczeń, trudu - nie zepsuje czegoś, czy może po prostu jeszcze egzystować na Ziemi?
Ostatnie dwa wersy w fenomenalnej, genialnej wręcz prostocie wieńczą wszystkie przypuszczenia czytelnika. Ona nie chce wiedzieć, kiedy ostatni metaforyczny zachód Słońca nastąpi.
Chce po prostu żyć.
Żyć.
ŻYĆ.
Nic dodać, nic ująć. Piękno, kobiecość, wyważenie, wysublimowanie, poezja, czyste emocje - same w sobie.
Dziękuję za piękną twórczość, którą mogę w tym miejscu podziwiać.
Zoso