Yenna
28 09 2010 (22:49:54)
"nie piszmy o miłości ubrani jedynie w buty
bez podeszwy" ładny fragment. I zdaje się, że wiem, co mialaś na myśli.
"zostałam stworzona na wzór tragiczny
- bohaterka sielankowych pragnień -
nie nie jestem JuliÄ…"
takie zaprzeczenie "jestem Julią na wysokim balkonie,(...) mam lat tysiąc", przynajmniej mi się to od razu tak skojarzyło.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Tak, powinnam trzymać się kolejki. Jednak z 24. zostały jedynie 3 wiersze, i tak już skomentowałam dwa to... chyba mi wolno Cię poetko ugryźć. Pewnie i tak nikt nie zauważy.
Żyję tym wierszem od wczoraj. Mimochodem przeglądałam panel i kliknęłam na "W odpowiedzi" z ciekawości. Przeczytałam go, a na końcu, wiesz co zrobiłam? Ukłoniłam się przed nim ze łzami w oczach. (Jestem ostatnio dziwnie silnie rozemocjonowana) Ale ale, odbiegam niepotrzebnie... Tak. Płakałam pod wpływem Twoich słów. Niepohamowanie. Cicho...
"żyj za mnie cicho"
Od tego jednego małego wersu poleciała lawina emocji. Jeden, mały, piękny wers. Wers w otoczeniu tylu słów. Tylu jakże... jakże... no jakich słów? Jakich? Mi ich teraz brakuje. Bo emocje ciężko się opisuje, wiesz? I chciałabym pisać jak każdy wers, strofa, moment wpłynął na mnie, jak się czułam, czuję, jak go odbieram, chciałabym powiedzieć Ci, jak mnie zadziwiłaś tą pracą, jak... czuję się rozcząsteczkowana. W Operze słowo to nie istnieje, ale we mnie dymi się, kumuluje. Wzburza.
I wciąż zbieram słowa. Słowa słowa. I zachowuję się niepoprawnie, rozwiąźle w pewnym stopniu, bo powinnam wziąć Cię droga JustynoAmymone profesjonalnie, stanąć na wysokości zadania, powiedzieć o formie, potencjalnych błędach, trącić trochę o interpretację, przekaz. Ale rzeczywistości!
Skopiowałam sobie ten wiersz wczoraj do Worda. Takiego czaderskiego z 2010 roku. Zrobiłam sobie go pięknie, wiesz, z czcionką, cieniem, konspektem. Czyta się lepiej, bo... takie wiersze trzeba traktować po królewsku, trzeba je ubierać w jak najlepsze szaty.
Co ja mam Ci jeszcze powiedzieć? Że czytam go już "setny" raz? Słów mi brak, doprawdy.
I tak oto obnażona, szczera, staję przed Tobą i Ci gorąco dziękuję za TAKĄ poezję. "Podoba mi się" - brzmi tak... pretensjonalnie?
Na koniec jeszcze tak już bardziej "trzeźwo" powiem, że wspaniale dobrane słownictwo, działające na wyobraźnie, forma stworzona do lekkiego, nie wytracającego z myśli czytania, budująca ogólny klimat wiersza, a... zakończenie tak szczere, niewinne, trącające świeżo o Hasię, że... znów idzie mi się gubić między znakami interpunkcyjnymi.
Czasem spotykamy na swojej drodze takie wiersze, gdy nie trzeba nic mówić. Ten do nich należy.
Czysto obiektywnie, bo za 3437 razem zatracił mi się autor, zostały tylko słowa, wystawiam taką, a nie inną ocenę. Koniec gadania. Ujrzyj światło.