Usta to było coś, co zgasło
Słowami przeorane w jęku,
Bo za słowami ostrzem lśniły
Miliony dźwięków.
Te dźwięki były jak katedra.
Nosiły w sobie myśl i chwilę,
A gdy czas nadszedł złoczynienienia
Zmienił je w sztylet.
O, ludzie. Otwieracie usta
Sztyletem twardym niby kamień,
Nie wiedząc, że to własna pustka
Tak dobrze kłamie.
O sile kłamie. I słabości.
Wpuszcza złudzenia w chorą głowę
I to, co łatwe, martwe, puste
Zwie „kryształowe”.
A wy idziecie, mocni, dzielni,
Łokciem spychając mgłę sprzed twarzy
Z gardłem przebitym nadaremnie
Lśnieniem miraży.
Mówicie tylko: jam jest męstwo.
Ja świat mam w zaciśniętej dłoni.
Mówicie: Jam jest strach i słabość.
Krwi niewart w skroni.
Kłamiecie ludzie, kim jesteście,
Maskując strach wrzaskliwą mową.
Wciąż wolni, mocni, niezależni,
Lecz nigdy sobą.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 03.05.2011r.
Zoso
06 05 2011 (00:03:27)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Bardzo mi się podobało. Wiersz zdaje się być bardzo skrupulatnie dopieszczony, dopracowany, przemyślany. Ostatnio do poczekalni trafiało wiele prac, które wyglądały jak napisane "na hura!" i wrzucone. Ten wiersz taki nie jest. W każdej strofie widzę przemyślane słowo, które podmiot liryczny usiłuje przekazać czytelnikowi. Ciekawe, płynne rymy nadające wierszowi smaczek i dynamikę.
Piszesz o słowie ludzkim, o "ustach". Od pierwszej strofy utwór zyskał moją sympatię po wyobrażeniu sobie przeoranych pługiem słów ust. Sami niszczymy własne usta salwami dźwięków - często niechcianych, niemiłych, brzydkich.
Ciekawe środki stylistyczne, porównania przypadły mi do gustu. Bohater wiersza zwraca się do ludzi z pewnego rodzaju pogardą, obrzydzeniem, po pierwsze chce im w końcu ściągnąć z oczu klapki kłamstwa.
Ludzie oczami podmiotu lirycznego są poddani chorobie zawiści, chorobie obserwacji innych. Umieją dostrzegać porażkę drugiego człowieka; nie zdają sobie jednak sprawy co dzieje się na ich własnym metaforycznym "ogródku. Dorosła praca, ukazująca prawdę o ludzkich niedoskonałościach. Widzimy wspomniane w ostatniej strofie maski, bycie kimś innym; niż jest się naprawdę. Jest to nieuleczalny wirus rasy ludzkiej.
Miraże, miraże, miraże i złudzenia. Ludzie kreują sobie własne, wyimaginowane światy, a potem z tych światów uderzają głową o bruk realizmu spadając ze śmiertelną szybkością. (chyba nie do końca dobrze ułożyłem to zdanie - wiesz o co mi chodzi)
Gardła przebite lśnieniem miraży, świat w zaciśniętej dłoni, czy otwieranie ust kamiennym sztyletem - nadają klimat, podobają mi się. Wiersz nie ocieka złością, czy przesadą - jest wyważony, dopracowany. Negatywny osąd XXI-ego wieku z pazurem lekkiej irytacji. Podobało mi się. Brak błędów. Ciekawa tematyka. Nic nie przeczy ocenie bardzo dobrej i taką postawię.
Salut!
Zoso
06 05 2011 (00:05:14)
wybacz błędy występujące momentami, jednak trochę już mi się powieki lepią. dobrej.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(10): 6 gości i 4 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, exother, Faun
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl