Użytkownik ocenił pracę na 5
Jest to jeden z tych wierszy, które udowadniają, że nie potrzeba operować setkami środków stylistycznych, by ukazać coś pięknego, prawdziwego i przede wszystkim – ludzkiego. Bo Twój wiersz, Justyno, jest bardzo ludzki – można w nim odnaleźć siebie, własne uczucia, myśli czy sytuację, która nas kiedyś gdzieś tam dotyczyła.
Zaczynasz nie narzucając się czytelnikowi – po prostu stwierdzasz fakt, który pociągasz w dalszych strofach. Udowadniasz, jak wygląda cisza i czym się charakteryzuje. Czynisz z niej byt, który akomoduje się do bardzo wielu sytuacji. Cisza prowadzi do zniekształcenia sylwetki Boga, innego jej pojmowania. Dlaczego? Ano dlatego, że cisza pośród granatu nieba dotyka sobą metafizyki, która pozwala na inną perspektywę widzenia – lunarną. Noc przyćmiewa nasze zmysły, ale otwiera w człowieku kolejne płaszczyzny poczuć.
Słowo tutaj określa czas i miejsce. Jest tutaj, tutaj i tutaj – wszędzie i nigdzie. U mnie, w Ameryce, na leśnej polanie. Cisza i pustka, będące ważniejszymi określnikami tej przestrzeni konfrontujesz z miłością, której głównej cechą jest tęsknota – wschodząca, szumiąca jak wiatr, ale to taka tęsknota, która tworzy owe określniki. Czuję głębokie rozczarowanie taką odmianą tęsknoty zrodzonej z miłości, jednak swoim utworem akceptujesz taki stan rzeczy na pół senna. Być może to oniryzm i świat snu są jedynymi możliwościami do pogodzenia się z takim stanem rzeczy? Być może Twój krzyk tłumisz sama, próbując, choćby na chwilę, zobojętnieć?
W Twoim tutaj pustka ulega materializacji, bratając się w tym samym czasie z osobnością. Szumi… szumi…czyli istnieje. Nie widzimy jej, ale możemy dostrzec jej skutki. Pustka w pewnym sensie jest synonimem tęsknoty, ale tęsknoty niechcianej. Osobność, o której piszesz, powoduje, że obraz przez Ciebie stworzony jest melancholijny, lecz też nie przesadnie.
Tutaj zagląda do każdego domu, a w tym konkretnym domu jest cisza, pustka, szumi wiatr, poruszający lekko firanką, jak gdyby miał coś rekompensować, ale i przypominać. W tym wszystkim kryjesz uczucia. Nie piszesz o nich wprost – nie, Ty tworzysz je za pomocą wykreowania samego miejsca. Tutaj otrzymuje od Ciebie przymiotniki, odpowiadające określonym emocjom, gdzie nadrzędną jest tęsknota.
Przepraszam za liczne powtórzenia, ale inaczej nie umiałem.
Wiersz gobelinowy, jak to ktoś kiedyś napisał. Wiersz, który nie krzyczy - jest jak kobieta, czekająca w bezruchu, wpatrzona w okno, popijająca już stygnącą kawę. Ten wiersz czeka. Czeka na ponowne odkrycie w naszych sercach.