Użytkownik ocenił pracę na 5
Za samą budowę skazałam Twój wiersz na sukces (cóż, trafiłaś w mój skromny guścik ;p). Pierwsza strofa jest wyrzutem, ale nie ostrym, krzyczącym, lecz cichym, spokojnym, przez co jeszcze bardziej wyrazistym, obwiniającym, wywołującym poczucie winy, takim trochę jak dzieci w horrorach - przerażające niewinnością, straszniejsze od mutantów i facetów z siekierami. Druga strofa jest jakaś rozmazana, niewyraźna, zbyt duży natłok środków, lecz podobają mi się jej dwa ostatnie wersy, szczególnie to "pozornie nieuleczalnego", które ładnie komponuje się z ostatnią strofą, tworząc ciągłość, jak i odwołanie do tytułu. I trzecia, "zmutowałam" - tworzy mi to aurę mroczności do spółki ze "skażoną rdzą" (czyżby skojarzenie z horrorami nie było jedynie przypadkiem? ;p), "swoje ja i twoje ego" - dobry rozdział, ma siłę, nawet bez dwu ostatnich wersów, które jednoznacznie świadczą o toksyczności uczuć partnera podmiotu. Przekazałaś całość w krótkiej, bardzo bogatej formie, naszpikowawszy ją pełną gamą uczuć z rodzaju tych "leżących na sercu", przez co potrafiłam bezbłędnie odnaleźć się w sytuacji kreowanej przez Ciebie postaci. Szczególnie za przekaz i środki - mocna 5. (i formę ;)