warto go przeczytać
Ogień kominka blaskiem złota Cię maluje
W księżyca świetle Twe nagie ciało jasnością
Szept nocy zimnym powiewem Cię zbudził
I żarem niebieskim oczy ciepłe zapłonęły
Podeszłaś zwiewnie, może zbyt bezwstydnie
Policzki płonęły czerwienią róż okraszone
Słodkie wargi przywarły do martwych ust
Twe serce krzyczało ciepłego ciała dreszczem
W ramiona twą twarz wtuliłem, bo tak trzeba
Pocałunki nic nie znaczące na twe piersi składałem
Ktoś krzyczał nie” - mimo, że chciałem więcej
Musiałaś czuć, że dotyk to tylko namiętności chłód
Twoje ciało z marmuru rzeźbione jak sen,
A słodka dusza i uczuć wiatr bez znaczenia
Pędzimy szybciej w ciepły spełnienia wybuch
Znów zamieniłem w przyjemności twą naiwność
Tulisz się radosna, lecz ręce bezsilnie opadły
Gdy widzisz mnie nad sobą serce pęka
Twoje przerażone oczy chcą zamknąć w klatce
Z pogardą niszczę twą cnotę, tak kłamałem
Odchodzę bez słowa zostawiając twój szloch za sobą
Przecież dałem Ci dużo, dałem sens i marzenia
Nie oglądam się na brudne ciało, tak kłamałem
Nie chciałem, ale Ty kłamstwa pragnęłaś zachłannie
Zabrałem ile chciałem, a teraz płacz...
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 29.12.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46624 | Użytkownicy: 3570
Online(12): 8 gości i 4 zarejestrowanych:
Salem_de_Lincourt, Dawied, exother, Faun