Zoso
24 06 2011 (17:29:59)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Niedługo ktoś ułoży remake starego szlagieru pt. "Czerwiec Plecień"...u ciebie też się tak miesza na widnokręgu? Raz słońce mi nie daje spokojnie spojrzeć na monitor, raz gdy wychodzę z domu zrasza mnie letni deszcz. Więc na wszelki wypadek postanowiłem zrobić kolejną kawę i poczytać trochę poezji. Odpakowuję więc ten...jak to słodko nazwałaś - prezent i zatapiam się. Co mogę powiedzieć, że jak zwykle czarujesz mnie słowem i raczysz obrazami rodem z powieści Wiśniewskiego? No mogę!
Zacznę od tego, że widziałem podczas całego odczytu "Martynę" pana Janusza. Sam nie wiem dlaczego. Obrazy jednak były już tylko i wyłącznie pod sam wiersz. Miałem przed oczami kobietę niezrozumianą. Kobietę smutną, czekającą na nawrót biegu czasu, czekającą na listy z zapachem perfum ukochanego i parowe lokomotywy niosące ją w świat; ponad to wszystko. Ten Cohen działa zbyt mocno przy twoich utworach.
Pierwsza strofa jest swoistym wyrzutem w stronę faceta, z którym aktualnie "jest". Nie na darmo ten cudzysłów. Bez niego była kiedyś, z własnej woli, miłości, chęci, pożądania. Niestety - on zawiódł. Oplótł jej szyję szalem monotonii i rutyny przyprawionej codzienną jajecznicą i tostami, które jadł w biegu. Nie ma dla niej czasu, pocałunku, dotyku, grama seksu. Próbuje wrzucić ją w klamerki normalności, jednak ona tego nie chce. Nigdy nie chciała. Jej charakter jest zbyt silny i stanowczy na monotonne życie bez odrobiny magii, czy liryzmu. Przy wodzie i ogniu mi się "Władca Pierścieni" wyobraził;) taka mała dygresja... Ale to świetne zestawienie. Ukazuje kobiecą siłę, włada żywiołami, kłóci się z samym Bogiem...a jej mężczyzna, jej druga połówka chce z niej zrobić normalną. Jak tu być zdrowym, hm?
Druga strofa nawiązuje do kłótni, sprzeczek, nieporozumień, złośliwości, agresji słownej ze strony jego w jej delikatne serce. Dzisiaj facet nie potrafi uszanować kobiecej delikatności. Jako zagorzały przeciwnik "równouprawnienia" - sam czynami chce pokazać, że jest jego największym fanem. Zanika męskość przechodząc w pseudo-wyrzuty napastujące płeć piękną ze strony każdej. Jej brakuje tej właśnie. Tej walecznej, wyrozumiałej, twardej i stanowczej męskości, tej obronnej. Niestety, ten z którym jest umie tylko zginać papierowe serce w jeszcze drobniejsze fragmenty.
Rwące słowa wyrywają cząstki miłości, cząstka po cząstce, cząstka po cząstce...cząstka...
Po smutnym wyładowaniu frustracji pojawiają się wersy marzycielskie, te wolne, te z najbardziej ukrytych półek w jej wyobraźniowym pokoju. Chce artysty słowa, chce kogoś wyjątkowego, pragnie kochanka, przyjaciela, jej osobistego bohatera. Tak..."You may say I'm a dreamer. But I'm not the only one."
Chce być pojona sztuką, doznaniami, rozkoszą, opieką i zrozumieniem, chce po prostu szczęśliwie żyć.
Przy "miłości moja bez twarzy" miałem namiastkę "S@motności..." - a może ona już kogoś takiego ma? Może książę XXI-ego wieku już gdzieś na nią czeka, już się pojawił, już wysłał e-mailem słowne zobrazowanie białego wierzchowca? Beztwarzowa miłość - wirtualna, jednak mocna. Niewidoczna, jednak kusząca najbardziej, dająca do myślenia, uruchamiająca najskrytsze fragmenty pragnień i marzeń. Wolna.
Dwa wersy przed gwiazdką zdają się być prostym, a zarazem wypowiadanym przez łzy pytaniem - ile jeszcze? Ile jeszcze razy będę musiała żegnać mojego (płytkie słowo!!!) nudziarza, zanim ucieknę z tym jednym, z tym, którego tak...no...naprawdę...
Wyznanie po gwiazdce podsumowuje wiersz w spokojnym, subtelnym...stylu. Jest taką klamerką, która mówi - dotrwamy. Melancholia potrafi być wspaniała, jeśli umie się czynem odpowiednio to słowo zdefiniować. A jako maniak i absolutny świr na punkcie oczu stwierdzam, że dzięki temu wersowi dostaje pani ode mnie po raz kolejny - ocenę maksymalną. Znów jestem uwiedziony słowem.
:)