warto go przeczytać
Pseudonim: Patrrryk.Swayze
Ciało i łóżko były dla snu płatkiem śniegu,
Na zębach dzień wykrwawiam z pogubionych godzin.
Krwią dni spisane, w oczach, we mnie gubią biegun.
Leżenie to jest siła odgórna i wczesny
atmosferyczny opad ciała i stan gnicia
po brzeg zegarku, który wyżej gryzie biurko.
Ostatnim wynurzeniem z dnia dogasam z półką.
Wstrzykujesz we mnie rzekę jednorękich dreszczy,
językiem jak strzykawką nad różowym biodrem.
Kreci moment na niebie przesiaduje w oknach,
po dwóch stronach jednako balansując widmem.
Jestem płytką, pryzmatem dla stóp jak dla światła.
Jesień krwawi mi z włosów, gdy zagryza wiosna.
Nadmuchujesz wzrok krzepkim aromatem i dwie
prześcigają się łydki by przerzucić mosty.
Oddajesz siebie dla mnie i zamykasz kości,
odbierając ich szpikom instynktu schronienia.
I tak je wszystkie znajdziesz, i będzie ostatnia
kość, która na przepaści stoi przez darwinizm.
Cofnie się w twoje plecy czerwone z łaknienia.
W psychozie się odbija krajobraz na niebie,
i bez oczu dostrzega sale pełne luster.
Noc upada do piwnic. Dobywaj nóż ten,
powykręcany, ciemny zaistniał na ścianie.
Wiem, że mało już mego ciała ci na zewnątrz:
ostatecznym oddechem krążący dźwięk przewiąż.
Lęk przywiera zależnie od gęstości oczu
i rozchodzi się falą wbudowaną w światłość,
której pęknie i na wierzch wyda pasożyta.
Na spirali mnie zatocz dźwięków i odczytaj.
Czas odkłada się w kościach niewinnie i dziko, -
jako zgony antylop pod tłuszczą tygrysią.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 5
Data dodania: 29.11.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46615 | Użytkownicy: 3569
Online(44): 31 gości i 13 zarejestrowanych:
dezerter89, Salem_de_Lincourt, Dawied, Sofie, Faun, Zoso, Groszek, quovadis, Angelika596, Astralka, Kamil M. Jaszczak, Darksio, Cudak666