przechodzisz księżycując w indiańskich legendach
zaginasz wiatr pod słowa
zamieniasz siÄ™ w chmurÄ™
widziałem ciebie wczoraj gdy zegar niechybny
wymierzał głuchy wyrok pod skórą wśród spojrzeń
oddzielałaś spotkania ze światem i z drogą
spamiętanymi przegrodami światła
nieprzypadkowym przypomnieniem deszczu
gdy niosłaś głos jak piasek
zaplatasz siÄ™ na trzcinach
umierasz ze słońcem
ostatni raz tańcząca na chorym języku
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 04.08.2011r.
Zoso
07 08 2011 (13:09:26)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Fuck me,
nie wiem co się dzieje, ale wszystkie wiersze jakie tylko dzisiaj widzę są po prostu świetne. Dzięki ci Patryku, że tę passę podtrzymujesz!
Smutny wiersz o miłości. Uwierz mi, że te indiańskie klimaty przy Jimim Hendrixie lekko z głośników puszczonym wypadły wprost cholera genialnie.
Zaczynasz od ciekawego neologizmu: "księżycując" - ciekawe co miałeś na myśli? Kobieta błyszczy bardziej od Księżyca i dzięki temu ona roztacza najmocniejszy w nocy blask?
"Księżycując" = zalewać najpotężniejszym blaskiem? Ciekawie.
Bardzo swobodnie bawisz się słowem, ze zwinną płynnością schodzisz z wersu na wers malując coraz bardziej intensywne i ciekawe obrazy.
Zaginanie wiatru pod słowa, po którym adresatka swobodnie zamienia się w chmurę - brawo!
Druga strofa składa się z dwóch dłuższych wersów, które są swoistym zwrotem podmiotu lirycznego w stronę swojej muzy. Widział ją wczoraj, tylko przez chwilę, zaraz zegarowy sędzia wybił decydujący wyrok. Dodatek "pod skórą wśród spojrzeń" nadaje ciekawy, poetycko-metaforyczny smaczek. Podobało mi się to.
Najbardziej liryczna jest chyba jednak strofa numer 3. Zaczyna się spokojną refleksją. Kobieta, o której piszesz nie umie stać w miejscu. Kiedy jest "w drodze", kiedy brnie przed siebie - świat stoi obok. Wtedy spotyka się ze swoją drogą, ze swoim światem, ze swoją czasoprzestrzenią. Spotkania z realnym światem oddziela jak tylko się jej podoba.
Przegrody światła wyszły pięknie w mojej wyobraźni.
Cała ta strofa bije po prostu poezją - nieprzypadkowe przypomnienie deszczu, niesienie głosu - zachwycasz słowem. Jednocześnie piszesz prosto, spokojnie, wręcz na palcach i z drugiej strony zawile, bardzo metaforycznie, twoje wiersze naszpikowane są środkami stylistycznymi. Dobrymi.
Koniec wiersza szybszy, bardziej dynamiczny,
zaplatanie się na trzcinach, umieranie ze słońcem, z jego zachodem. Już tutaj mógłby być świetny, melancholijny wręcz koniec. Ty dodałeś jeszcze tańczącą na chorym języku. Ta choroba pozostaje tajemnicza, niewyjaśniona, nadaje wierszowi kompletnie inny wyraz, kolejny wyraz. Bawisz się słowem na naprawdę wysokim poziomie, przyciągasz swoją poezją i sprawiasz, że chce się więcej. Bardzo szerokie liryczne pole popisu. Oby tak dalej.
Tymczasem zasłużona ocena.
Pokój!
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46615 | Użytkownicy: 3569
Online(48): 39 gości i 9 zarejestrowanych:
dezerter89, Salem_de_Lincourt, Dawied, Sofie, Faun, Groszek, Constance Trentham, Khelben, quovadis
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl