warto go przeczytać
Bezsilnie kręci głową
wzrusza zrezygnowany ramionami
mówi
czy można zrobić coś wbrew ludziom
wÄ…tpiÄ™
nawet grzmoty już ich
nie straszÄ…
narzekajÄ… bez ustanku
na swój śmiertelny los
i na mnie, oczywiście
chcą mieć dzieci
ale ja siÄ™ bojÄ™
jak ich wychowajÄ…
nie majÄ… czasu
nawet dla siebie
pewnie, szybsze jest z próbówki
nie majÄ… dla mnie czasu
nie mogę ich chronić
skoro nie chcą mnie wpuścić
w zakamarki swego życia
i co ja mam za dzieci
po śmierci
wbrew mojej woli
i tak szatan
sobie je weźmie
choć ja tak nie chcę
taka umowa
a ja dodał cicho
chciałbym mieszkać
w ich przytulnych duszach
chciałbym pomóc
po policzkach
jak najszlachetniejsze rubiny
płynęły krople żalu Boga
powiedział
że on też cierpi
jego dzieci
nie mówią mu o niczym
nie kochajÄ… go
zapominają że on też jest
spytał tylko kochana
dlaczego oni tacy sÄ…
a ja patrzyłam martwo
próbując wymyślić usprawiedliwienie
za nas wszystkich
spuściłam wzrok
nie ma takich usprawiedliwień
bo cele które sami wyznaczamy
są błędne
Bóg daje nam inne
wtedy zmęczona zasnęłam
ogarnięta Bożym snem
on czuwał nade mną
wiedział że nie chcę
aby topił
kolejne lodowce
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 06.05.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46615 | Użytkownicy: 3569
Online(49): 39 gości i 10 zarejestrowanych:
dezerter89, Salem_de_Lincourt, Dawied, PookyFan, Sofie, Faun, Zoso, Groszek, Constance Trentham, Khelben