Zoso
19 08 2011 (15:20:34)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Dobry utwór przedstawiający w moich oczach osobę na skraju załamania nerwowego, tudzież innej depresji. Z trzech krótkich strof bije prosty, lecz bardzo znaczący i wręcz dobijający smutek. Podmiot liryczny w czysty sposób, bez zbędnych zawiłości zdaje sobie sprawę, że w pewnym stopniu przegrał swoje życie. A jeśli nie przegrał to na pewno mógł rozwiązać je w inny sposób - bardziej innowacyjny, odważny, oryginalny, inaczej przemyślany.
Pierwsza strofa zwraca się zapewne do Boga - wnioskując po tytule - podmiot liryczny zadaje mu pytanie spod szyldu "jak zrobić, żeby było dobrze". Cóż, takiej odpowiedzi chyba jeszcze nikt nie uzyskał ze stuprocentową skutecznością. Bohater jest gotów poświęcić nawet zdrowie, radość, szczęście - jest gotowy na ból i cierpienie - byle było oryginalnie, godnie wspomnienia. Bije z tego wszystkiego ogromny smutek zmieszany wręcz z ludzką desperacją.
Druga strofa stawia podmiot liryczny w osobie tajemniczej, zagadkowej, nieodgadnionej, przede wszystkim zamkniętej w samej sobie. Stwierdza, że ludzie nigdy nie znali jej odpowiednio dobrze. Tylko ona wie czego sama chce - dodatkowo tylko we własnej głowie, w milczeniu, w swojej psychicznej medytacji.
Kończysz wiersz spokojnie, na dobrym poziomie całości, sytuacja przenosi się w teraźniejszość. Teraz jest cierpienie, łzy, ból, brak współczucia - ono już przestało grać główną rolę na deskach teatru życia.
Krótki utwór nad którym można rozwodzić się w sposób dość zawiły, bo te stosunkowo proste wersy niosą za sobą niezły bagaż doświadczeń.
Podobało mi się, na poziomie, dorosły utwór. Jestem nawet w stanie postawić piątkę, co mi tam.