jazzu
23 09 2010 (17:30:58)
Użytkownik ocenił pracę na 4
Gdyby nie te wymuszone rymy, czy ich brak (patrz ostatnia zwrotka) byłoby lepiej, bo tekst może nie jest szałowy i odkrywczy w dziedzinie poezji, bo sprawy polotu na pieniądze, czy tężyznę fizyczną są czymś normalnym w naszym świecie, a odkrycie jakiegoś aspektu jest dosyć trudne. Język jakiego używasz pasuje do tego typu wiersza, co prawda byłoby lepiej, gdybyś zastosował ciut więcej archaizmów, skoro już jakieś przytaczasz. Nad treścią nie muszę się rozwodzić, bo po pierwszym czytaniu wiadomo o co chodzi, co w tym przypadku akurat jest na plus. Gdyby nie na nieco kiepska końcówka dałbym 5, a tak 4 z plusem.
No właśnie ten rym na końcu był celowy, aby jakoś wyraźniej zakończyć utwór, postawić zarysowaną kropkę, mogłem tak zrobić rym dokładny, jak wyżej, ale po prostu w zamyśle było zrobić rym inny na końcu, aby to podkreślało te zakońćzenie wiersza, że to już koniec. Może uważasz, że to nie najlepsze zakończenie, ale o gustach się nie dyskutuje :)
Faun
23 09 2010 (17:19:55)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Pół dnia po przeczytaniu tej pracy spędziłem na huśtawce przy powiewie wiatru wzruszającego szelest (późno)wrześniowych liści. I cały czas uciekałem od pracy, jednocześnie próbując się w niej utopić. Zapewne dlatego, że sposób jej napisania nie karze się ze sobą rozstawać. Stawiasz na rytmikę, w dwóch fragmentach można by jej było coś(jakieś drobne zaburzenie) zarzucić, ale byłoby to zbędne, bo swoboda, którą się posługujesz jest fundamentem przestrzeni, po jakiej z łatwością płynie krajobraz Twej duszy, trzymający za rękę wyobraźnię czytelnika.
"Nie jestem pomnikiem w twym pustym mniemaniu,
nie byłem, nie będę - skorupą w ubraniu."
Zespalasz ze sobą dwa symbole(pomnik, skorupa w ubraniu), które współżyją ze sobą na zasadzie antagonizmu. Jest w tym coś głębszego, próba uświadomienia czegoś ulotnego bądź złudnie postrzeganego. Kolejne dwa wersy starają się to potwierdzić. Chyba za bardzo interesuję się polityką w tym medialnym wydaniu, bo po przeczytaniu pierwszej strofy, za każdym razem przed oczyma, stoi mi Krakowskie Przedmieście. Lekka patetyczność bijąca z tego fragmentu jest zdecydowanie na plus, bo nie dławisz nią, a delikatnie zarysowujesz klimat i budujesz dojrzałą charakterystykę podmiotu.
"Kim byłem, czy ślepcem? Czy dzieckiem zbyt prostym,
by wiedzieć, co w życiu jest plonem, co chwastem?"
Druga strofa jest esencją poprzedniej. Widać tutaj próbę refleksji nad istnieniem, a raczej nad istotą jego sensu. Podmiot liryczny nagle staje przed metaforycznym lustrem, próbując ujrzeć siebie we własnych powiekach, tlących się w jego obliczu. Kolejna strofa zaczyna się od zetknięcia się z odpowiedzią, która nie pada(!) i to jest w tym wszystkim takim małym kunsztem, który rzecz jasna mnie niezmiernie inspiruje. Trzeci i czwarty wers, trzeciej strofy ukazuje dystans podmiotu do rzeczywistości i jego chłodną(i pewnie obiektywną) opinię. Jest w tym coś dojrzałego, tak odnoszę wrażenie, jakby ta cała praca był opisem całego życia, w których widać motyw dorastania, młodzieńczego zagubienia, a następnie chęć stanięcia na własnym(podkreślam) chodniku.
Druga część wiersza(tak sobie pozwolę nazwać cztery ostatnie wersy w niej zawarte) są zapisane w mniej głębokim, bardziej dostępnym, akcentującym szczerość tonie. Nie wiem, czemu się na to zdecydowałeś, śmiem twierdzić, że ta druga część ma mieć charakter pogodzenia się z tym, że wszystko, co nas otacza, to upodlająca ironia.
Całość jest świeżym oglądem na głębie siebie i powietrza, którym oddychamy w metaforycznym tego słowa znaczeniu. Stawiasz na prostotę przekazu, pozwalasz czytelnikowi na wiele, dając w tym wszystkim czas i miejsca dla samego siebie. Wysoka ocena się należy przede wszystkim za swobodę oszukania czytelnika, który dziecięcej naiwności, będzie pragnął uciec w świat wyobraźni autora, a przynajmniej próbował stanąć z nim twarzą w twarz, choćby na chwilę. Subiektywność w ocenie jest czymś zbędnym, więc tylko na marginesie powiem, że jestem ową pracą zauroczony.