Użytkownik ocenił pracę na 6
Droga Kingo,
wykazujesz się w tym utworze niesamowitą lekkością w posługiwaniu się słowem. Niczym w psychodelicznej podróży, każdy wyraz, myśl jest jednocześnie początkiem i końcem opowieści, i historią samą w sobie. Wszystko wydaje się być pisane z intuicją gdzieś z poziomu rdzenia kręgowego - serwujesz nam sztukę tchnącą jednocześnie czymś pierwotnym i wyszukanym.
Wybiłaś mnie na chwilę z rytmu codzienności. Czyli, że sztuka ;)
Pozdrawiam,
Maciek
Fał
26 12 2011 (23:20:15)
Użytkownik ocenił pracę na 6
To jest takie, takie... No brakuje mi innych słów niż SUPER. Może dlatego, że bardzo lubię się poruszać w takich nie do końca realnych światach, jeśli chodzi o literaturę, a może po prostu jest, no, SUPER ;) Najbardziej podoba mi się to niemal synestetyczne przenikanie obrazu i dźwięku, a zapisane w słowach, którymi z taką łatwością żonglujesz, zupełnie jak gdyby nie kryły przed Tobą najmniejszej tajemnicy.
Dziękuję :3
Zoso
26 12 2011 (18:48:27)
Użytkownik ocenił pracę na 6
W dedykacji ujęłaś muzykę, więc ja zdradzę ci, że dwudziestego szóstego grudnia twój utwór wybrzmiał mi w głowie niczym jakiś mini-liryczny musical przy tym kawałku Doorsów: http://www.youtube.com/watch?v=f7pqTd99mAw i odczyt powtórzyłem kilkukrotnie, bo było warto.
W moich oczach przedstawił się on jako taka pomadka napakowana emocjami we wspomnieniowej posypce, czytelnik bierze ją na ząb, jakiś trzonowy najlepiej, rozgryza i chłonie, językiem, podniebieniem, jamą gębową, umysłem, ciałem, wszystkim, czyta się tę dawkę emocji zaserwowanych przez ciebie niesamowicie szybko, ale zarazem intensywnie. W pewnym momencie tak prowadzisz formę utworu, że wszystko zaczyna wirować, tańczyć, zapętlać się, widzę tylko kobietę biegnącą gdzieś w deszczu, najlepiej zamgloną uliczką - krzyczącą na całe gardło treść tego wiersza, a przy ostatnim wersie na ostatnim tchu wskakuje do odjeżdżającego już, dymiącego pociągu i będzie po prostu far away,
najlepiej "zrobiłaś mi" przy wersie "wirują wokół głowy" - wtedy następuje jakieś zaczarowane epicentrum tego wiersza, zapadanie się w studnię wspomnień często bywa bolące, jednak tutaj współgrało idealnie z całością, jeden z twoich lepszych wierszy jakie było dane mi czytać, jakiś dojrzalszy, z sam nie wiem...intensywniejszą warstwą szminki i myśli, nagłe zastopowanie wszystkiego i puszczenie oka czytelnikowi przedostatnią strofą jest majstersztykiem i dziś raczą mnie same wspaniałe wiersze, oby tak dalej!
Uff,