Żeby poczuć noc, trzeba przemarznąć.
Siedząc na balkonie, pochłaniać gwiazdy.
Układać je w prywatne gwiazdozbiory.
Słuchać kropli deszczu, które grają na rynnach.
Gdy jej mrok przeszyje i ogarnie,
można zanurzyć się w cichym blasku dalekiego jeziora
i pojąć, że to księżyc zza chmur się kąpie,
a kłęby na niebie, są tak różne przy zgaszonym świetle.
Nim się ziewnie, iskierki chłodu poskaczą.
Drżenie przebiegnie kłusem po plecach,
a oczy jeszcze na chwilę otworzą się szerzej
i wokół poczuje się pustkę, wypełnioną ciemnością.
Drzwi przy powrocie do domu skrzypną.
Jasność żarówek odbierze i zniszczy świat.
Niewidomy zostawię noc za sobą.
Okryję się kołdrą ciepłą i przed snem, zatęsknię.
Nim słońce, zmęczone bólem narodzin, wzniesie się
i rozświetli, swym żarem chęci powrotów, ziemie,
na chwilę egzystencja stanie się jaśniejsza,
idąc gołymi połoninami, których nie poznałem.
W snach nie chcę uciekać daleko,
ale przeżywać noc inaczej, cieplej.
Wędrować trzymając za rękę piękną kobietę
i nie myśleć, że ojciec może mieć raka.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 06.09.2009r.
Faun
07 09 2009 (11:49:03)
Użytkownik ocenił pracę na 6
w 3 wersie drugiej strofy zamiast "za" powinno być "zza". Po za tym to coś mi jeszcze nie gra w brzmieniu 2 wersu piątej strofy. Ale to chyba drobne błędy, więc przejdźmy do treści. Nie wiem jak Ty to robisz ale ja za każdym razem jak widzę Twój wiersz w liście oczekujących to wmawiam sobie że teraz złapię Cię na jakimś błędzie, i czytam wiersz po kilka razy, a potem rozkładam ręce z bezradności. Tak samo jest tym razem. Kompozycja bez zarzutu, długość wiersza pełna(jeżeli chodzi o sposób ukazania tematu to zrobiłeś to w sam raz). Środki stylistyczne po raz kolejny zachwycają, wiersz nie jest prosty, jest bardzo intrygujący. 5 strofa oprócz tego błędu(no chyba że tak ma być..?) chyba najlepsza...w pierwszym wersie owej strofy opisujesz słońce które wstaje będąc przesiąknięte bólem spowodowanym nocą bądź nocnymi koszmarami(zresztą na jedno wychodzi). Owe światło rozświetla cały ziemski krajobraz, burzy nocną mgłę. My jednak tego słońca nie ujrzymy, ze względu na wieczny sen, do którego weszliśmy. Ewentualnie możemy obudzić się w nowym słońcu nowego świata. Wtedy sen w Twoim utworze symbolizowałby życie które oglądamy jakby na ekranie telewizora(śniąc). W ostatniej strofie rozmarzyłeś się, mówiąc jaka ta noc mogłaby być. Pragniesz ciepła, spokoju, lekkości. Marilyn Manson w utworze "Fundamentally Loathsome" pisał "Chce obudzić się w Twoim białym, białym słońcu
Chce obudzić się w Twoim świecie bez bólu
". Myślę że w treści ostatniej strofy właśnie o taki przekaz chodzi. Drzwi przy powrocie do domu skrzypną.
Jasność żarówek odbierze i zniszczy świat.” Ten kawałek też bardzo mnie ujął. Ma wiele znaczeń. W mojej interpretacji brzmi on: każdy wraca do własnego domu(miejsca skąd przyszedł na świat, miejsca narodzin) i w myśl zasady” jak się zaczyna tak się kończy, tak i w Twoim utworze podmiot liryczny wraca i zamyka za sobą drzwi. Owe drzwi skrzypią, dlaczego? Ze starości, gdyż nie tylko my się starzejemy, także i wszystko co wypełniało nasz świat musi zasmakować starości. Ten wers można rozumieć również inaczej, Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski(rodzinnych Wadowic) wypowiedział takie słowa To tutaj wszystko się zaczęło. Życie też czasami wykoleja nam więzy z rodzinnym domem i dopiero po jakimś czasie do niego wracamy, czasami już będąc w podeszłym wieku(drzwi po powrocie skrzypną”). Kolejny wers mówi o walce z zamykającymi się powiekami. To właśnie za pomocą sztucznych rzeczy(żarówka) walczy się z nocą burząc jej piękno. Tak samo jest w życiu, są różne aparatury które nas podtrzymują przy nim. Tutaj mogło by powstać pytanie…skoro my potrafimy gasić żarówkę gdy idziemy spać, to czy będąc podtrzymywanym sztucznie przy życiu mamy również jakąś władzę i czy ktoś wtedy liczy się z nami? Bo równie dobrze to my moglibyśmy zadecydować czy zgasić żarówkę życia”. Gdy jednak przeczyta się kolejny wers to na myśl przychodzi inna interpretacja żarówki: owy sztuczny świat oślepia nas, więc szybko go gasimy pragnąc uciec do snu(okrywając się ciepłą kołdrą). To oznacza że kochamy piękno świata i taki świat chcemy oglądać, niezakłócony przez sztuczność(tutaj pojawia się ironia losu, gdyż ową sztuczność sami sobie tworzymy). Mógłbym na temat tego wiersza mówić i mówić, każdy wers zasługuje na interpretacje poprzez intrygę jaką ze sobą wnosi do utworu. Daję Ci 6 i jest to moja pierwsza tak wysoka ocena na tym portalu od dłuższego czasu, ale wiedz, że robię to z wielką przyjemnością, po raz kolejny zaskoczyłeś treścią, świetnie radziłeś sobie ze słowem(operowałeś nim w sposób właściwy) co spowodowało że całość czytało się lekko i płynnie. Świeży pomysł i niezłe wykonanie, do tego ta wieloznaczność, brawo
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46611 | Użytkownicy: 3569
Online(47): 38 gości i 9 zarejestrowanych:
dezerter89, Pawlak, .moniaa., Salem_de_Lincourt, Groszek, amymone, screamerty, pisarkownica, Darksio
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl