warto go przeczytać
Na wznak! Krążcie prędko miłości demony,
uszanujcie miejsce, gdzie płacz nieskończony,
piętrzy się na co dzień, nadając cierpienie,
samotnej istocie, co wierzy w zbawienie!
To z waszej winy wilk pastwiska zniewala,
i słońce od ziemi płomyki oddala,
pasjonat z swej pasji nie czerpie radości,
wprost w dół upadając ze strefy świętości,
już za Zateona pogłosy krążyły,
o życiu złych istot, które stąd nie były,
wszak nikt w to nie wierzył, oczywista sprawa,
lud to racjonalny! Stąd żadna obawa!
-Eddo – rzekł Zateon – przecież nikt nie dowie,
skąd Ty tu na ziemi, a jak wie niech powie!
od dłuższego czasu, bowiem mnie to trapi,
jakże lud wyrywny! Śmieje się i gapi!
-Nielitościwi ludzie rozum swój mają!
i słyszą dokładnie, co Twe struny grają!
to odbicie nieba, taniec zmysłów daje,
niechże i Twój talent błyszczeć nie przestaje!
-Ale cóż mam grać, gdy natchnienie omija?
-Ach! Pisz do wybranki, która jest niczyja!
-A Ty? Narzeczona, czy samotność trzyma?
-Najdroższy póki co, jam wolna dziewczyna!
-Najdroższym nazwała? Czy uszy myliły?
błękitne oczęta mą duszę spowiły,
tym szczęściem podaruj wenę zatraconą,
nuty już grają melodię sprzymierzoną!
grywając dla niej, co dzień piosenkę nową,
bogom podpadłem, odebrali królową!
zbójnicy napadli w powrocie do domu,
i prędko przepadli, nie mówiąc nikomu!
cóż to za łajdak być musiał! I drań jaki!
by zabić kobietę szukając poszlaki!
A o czym mówili, Edda nie wiedziała,
i ginąc w boleściach, natchnienie zabrała!
moje serce mapą, dusza jej wciąż żywa,
dla ducha widoczna, oczom się ukrywa,
wszakże jej obecność co dzień wszędzie czuje,
serce z wiarą walczy, przewagę buduje!
ile łez wylałem bez opamiętania?
co noc widzę ślady Twojego wołania,
dramat wstrząsa ludźmi, myśli nowe budzi,
to człowiek bezradny, to dłonie ubrudzi,
jam jest tym bezradnym, chociaż nie do końca,
wielbić mogę przecież do zachodów Słońca,
sięgam prędko pióra myśli uwalniając,
co do głowy przyjdzie, zaraz odgrywając,
wreszcie ta melodia, na którą czekałem!
jeszcze tylko klimat, który dziś wybrałem!
i rzeknie się słowo, pieśń chwalebna czeka,
wskrzeszając nadzieje zmarłego człowieka!
Zamknięty w żywiole spędził godzin wiele,
uwalniając siłę, którą chował w ciele,
energia potężna, tak wielce dostojna!
o powrót miłości rozpoczęta wojna!
a wtem skrzypiące drzwi odezwały wrogo;
- Ucichnij na zawsze wyobraźni trwogo!
Nie! To nie sen! Ktoś za plecami stęskniony!
-Eddo? Czy to Ty łabędziu uwielbiony?
-Ucisz na chwilę myśli obłąkane!
Widzę jak cierpisz, wylewasz zakazane
Łzy, które szczęściu wcale nie sprzyjają!
Tam, w Hadesie dobroci pełen kwiat!
[Jakże stamtąd ponury wydaje się świat!]
Pamiętasz, jak wołałam ”jam wolna dziewczyna”?
To przeszłości pokrycie!
Nie odebrano uczucia, lecz jedynie życie!
Dlaczego drżysz? Czyżby strach Cię opanował?
Przybyłam byś dłużej uczucia nie chował
W szkatułce z tak kruchego szkła!
Na widok ducha Zateon wybiegł z domu,
Nadając kierunek jej śmierci ogromu!
Wbiegł w las wysoki, gdzie słońce nie jawiło,
Krzycząc: Odejdź z powrotem skąd żeś przybyło!
Rzucił się w rzekę, na zawsze przepadając,
Nieopodal kwiecie wspaniałe oddając,
Każdego dnia jedyna pora przychodzi,
Kwiaty grywają pieśń, którą w niebie rodzi.
A słowa jej ciche, pełne toksyczności!
Zarażone wiarą bezwstydnej wzniosłości!
(15.XI.2009)
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 25.12.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7868 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46611 | Użytkownicy: 3569
Online(44): 37 gości i 7 zarejestrowanych:
dezerter89, Pawlak, .moniaa., Salem_de_Lincourt, Groszek, amymone, screamerty