Faun
09 03 2010 (11:11:50)
Wydaje mi się to właśnie rzeczywistość może kreować nasze zachowanie, choć nie muszę mieć racji. To ona chyba wymusza na to kim mamy być. Tak sobie teraz pomyślałem, że może skoro podmiot jest taki skrajny emocjonalnie, to być może rzeczywistość jest chaotyczna i ta chaotyczność wymusiła na nim takie reakcje. Ale to by wtedy wpływało na tezę, że kwestie dojrzałości rozważalibyśmy względem jej. No cóż, to są tylko interpretacje. Ja dziękuję za rozmowę, która okazała się być przede wszystkim sukcesem autora i jego wiersza, który wzbudził chęć takiej konwersacji. Zachęcam czytelników aby połykali wiersze, delektowali się nimi i rozważali nad smakiem. Samo czytanie to nie wszystko :) pozdrawiam
Może ogólnie dojrzałość jako pojęcie i pewien określnik zostało stworzone, aby być nieco naiwnym uchronieniem przed błędami? Kto wie. I może to życie wymaga od nas pewnego typu zachowań, ustosunkowania się? 'wschodzisz zachodzisz odchodzisz' sprawiają wrażenie, że podmiot jest taki...nieświadomy i tym w pełni upojony. Potwierdza to późniejsze utworzenie słów z podobnych zbitek głoskowych. Czy rzeczywistość jest rodzicem podmiotu? Zastanawiałabym się. Jeśli tak to kpiącym, szukającym rozrywki z własnego dziecka, zagubionego i poszukującego, starającego się określić. Rodzicem może jest to co kreuje jej zachowanie, wpływa na nie, ale ciąg dalszy później, idziem spać :)
Faun
09 03 2010 (03:40:04)
Patrząc na dedykację i treść to takim rodzicem podmiotu jest rzeczywistość. Jawi się ona mu jako przedmiot i narzuca formy istnienia, co sprawia, że wywołuje takie a nie inne reakcje(w przypadku tej sytuacji lirycznej wywołuje skrajności emocjonalne). I tu pojawia się pytanie o dojrzałość, czy my względem życia jesteśmy tak naprawdę dojrzali, czy ono zawsze okazuje się mądrzejsze? Fakt, podmiot jest być może zagubiony, ale jest to bardziej zatracanie się w sensie(gdyż stany emocjonalne być może pokazują jego niewiedzę). Wg mnie dojrzałość jest tutaj złudzeniem
A może w swojej dojrzałości się zagubiła? Ona ją przytłoczyła, narzuciła zbyt wiele obowiązków względem siebie i rzeczywistości? Powrót, o którym mówisz to może próba ucieczki, złagodzenia. Podmiot jest skrajny, huśta się pomiędzy dwoma biegunami, nie potrafi się określić, ale umie zdiagnozować sytuację i mimo wszystko w pewien sposób - siebie.
Faun
08 03 2010 (19:16:10)
Nie powiedziałem, że nie musi, ale w przypadku tego wiersza raczej nie jest, o czym przemawia sam pomysł napisania wiersza. Podmiot liryczny wczuwa się w rolę dziecka(niekoniecznie w sposób dosłowny), stara się poznawać rzeczywistość, jaka jest mu dana i zbyt skrajnie podchodzi do każdej jej reakcji, co nie wywołuje dojrzałego podejścia. Jak jest przeciwność losu to płaczesz, jak nie to się cieszysz...to ukazuje postać dziecka, która w założeniu miała być tutaj ukazana. W zależności o jakiej dojrzałości mówimy, bo w sensie emocjonalnym osobą dojrzałą nie będzie. Nie mówię oczywiście, że to wada utworu :)
Osoba, która ma huśtawki nastrojów, która nie stąpa twardo po ziemi nie musi być jednocześnie niedojrzała. To są syndromy, które objawiają się w śladowych momentach życia, towarzyszą podejmowanym decyzjom. Mi chodzi o świadomość przeżywania i dostrzegania, która łączy się w jakiś sposób z dojrzałością kobiety ukazanej w wierszu. Inne jej cechy, choć minimalnie jej przyćmiewają to nie zamazują całkowicie - to moje skromne zdanie :)
Faun
08 03 2010 (11:58:36)
Zawarłaś w utworze motyw przemijania, przewija się on na różnych płaszczyznach przez całość utworu, a podmiot liryczny jest mocno przywiązany do owego stanu rzeczy. Jest tutaj również ukazana w pewnym sensie wahadłowość uczuć, takie rozdwojenie czegoś konkretnego, a następnie ścieranie się dwóch skrajności. Łatwo można się utożsamić z bohaterem wiersza, zawierza on siebie czemuś wyimaginowanemu, po czym zostaje z impetem zrzucony na ziemię. Czuć w przedostatniej strofoidzie motyw ikaryjski, który właśnie o tym mówi. Dużą wrażliwością się wykazałaś w wierszu, ale i z drugiej strony czuć lekkość w pisaniu, co jest dowodem, na to, że napisanie pracy przyszło dosyć łatwo i była to swego rodzaju zabawa słowem. Podmiot liryczny raczej nie stoi twardo na ziemi, ja nie widzę tutaj kogoś dojrzałego i nie wiem co miała na myśli Justyna, ale jeżeli chodzi o samego bohatera wiersza, to co do dojrzałości zgodzić się nie mogę, aczkolwiek to moja skromna opinia. Ogólnie rzecz biorąc, to praca na plus, widać że ubierasz słowa w litery którym ufasz, ale i przy tym nie narzucasz się czytelnikowi. 5 z minusem pewnie bym dał :)
Stawiam się pierwsza ja - lepsza połowa rodziców;p choć tytuł zahacza o tytuły ojca, no nie wiem, nie wiem...(;p)
A teraz odrzucam swą matczyność i do roboty.
Początek wg mnie wprowadza w taki trans, miarowość. W trzech słowach oddałaś pewien proces uczuciowy. Tak samo jak w innym swym wierszu 'Podbitooki Don Juan' tak i w tym wierszu podmiot liryczny jest dojrzałą, pewną siebie i swego kobietą. W drugiej strofoidzie pierwszy raz opierasz się o elemencie wyposażenia wesołego miasteczka. 'diabelski młyn' wprowadza odczucie pewnej...demoniczności. Moralność podmiotu wystawiona na próbę, nie szanowana, oblekana w nieszczere intencje. Kolejna strofoida zaczęta tak...kapryśnie, chwiejnie, w tonie Audrey Hepburn. Ta część jest chyba najlepsza, zbitki głoskowe wzmacniają ją fonetycznie, dochodzi do tego konsekwencja, zamysł, który jest...po prostu dojrzały. 'Nie mam czym oddychać' - i oddzielenie tej ważnej, 'dusznej' części jest efektowne i prostota przemawia, pokazuje jak wpływa to wszystko na podmiot. Trzecia od końca strofoida wyraża w pełni ból, znowu wyrzucane są słowa jak w mantrze. W przedostatniej pojawia się znowu 'jad' i to mi nie odpowiada, wolałabym jakiś synonim. A kończysz mocno, interesująco ale nie przyćmiewa to całości. 'mamy zimę' - prosto, nie opisując zawarłaś całe uczucia. Minimalizm zachwyca. Ogólnie jestem pod wrażeniem, bo wiersz jest ponad wszystkimi, które dotychczas napisałaś. I jeśli miałabym oceniać na tle ich to dostałabyś 6, a tak indywidualnie - 5. Gratuluję:)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Wiersz świetny. Taka huśtawka nastrojów. W sumie jak już zaczęłam 'słodzić' to skończę. Cały wiersz totalnie działa na moją wyobraźnię.
"śmieję się z płaczu wierzby niepłaczącej"- najlepszy tekst jaki znalazłam w tej pracy. Czuję uczucia, emocje. Podmiot waha się, ma mieszane uczucia. Raz jest dobrze, raz źle. Raz gorzko, a raz słodko. Teraz czas na drobne uwagi, a w zasadzie uwagę. Nie podoba mi się początek. Brzmi jak 'raz, dwa, raz'. Ale wybroniłaś się. Podoba mi się.