Pseudonim: Idan
Imię: Dominika
Skąd: Warszawa
O sobie: Próbuję na nowo nauczyć się pisać, a więc myśleć, a więc patrzeć.
Napisanych prac:
- wiersze: 38
- proza: 13

Średnia ocen: 4.8
Użytkownik uzyskał: 193 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Ostatni" 03.03.2010
"Przedszkole" 30.03.2010
"Poznawanie" 26.08.2010
"Rudość" 04.04.2011
"Posąg" 15.03.2010

Inne prace tego autora:
"Bezwarunkowość" 04.04.2011
"Chwilami" 14.07.2009
"Eksperyment 2 (diagnoza)" 27.09.2009
"Pani Wena" 16.02.2009
"Gdzie są te ręce ciepłe" 07.04.2011


Najnowsze wiersze (wszystkie):
"Formalina" - Jodla
"O pięknie" - alexgregor
"(S)trup" - Dagmara Delijewska
"Opaska na oczy" - A.J Lunaitte
"Obecność" - A.J Lunaitte
"Teoria poezji" - czerwiec
"Cichym śledziłam Go lotem..." - Bramini
"Głosy" - WildBeast
"Wewnętrzność" - szon
"Twarze" - klasyk

Poznawanie

widziałam trzy tysiące słońc lilie w próbówce doktoratów zapytałam kamień i ktoś powiedział że na nic jestem światu *** stópkę stawiam na karmazynowym schodku przeznaczenia tyk cyk myk za-prawdę umieram!



Płeć: kobieta
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 26.08.2010r.

1     

Wrzos Użytkownik 28 08 2010 (21:32:19)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Postaram się nakreślić własny punkt widzenia twojego wiersza. Nie przyszło mi to z łatwością, nadal się waham, ale to mój odbiór i jeżeli ma dla mnie sens, jestem w stanie uznać go za prawdziwy. Czym jest dla mnie tytuł twojej pracy? Poznawaniem świata, odkrywanie go z coraz to innych stron. Patrzę dalej, bo chcę to odnieść do całości. Czym jest słońce? Słońce napawa optymizmem, kojarzy się z nadzieją na lepszy dzień, stąd powiedzenie, że ‘po burzy zawsze wychodzi słońce’. W takim razie czym są aż ‘trzy tysiące słońc’? Do głowy przychodzi mi tylko to, że rozpoczęliśmy Trzecie Tysiąclecie. Nowy wymiar, nowy wiek, nowe nadzieje. To by się nawet trzymało siebie. Tylko, że p. liryczny twierdzi, że je wszystkie już widział, co jest, oczywiście, kompletną abstrakcją. Drugi wers mówi mi o poczęciu in vitro. Może pierwszy to wszystkie wyobrażenia, które p. liryczny nabył jako taki mały zalążek (znowu abstrakcja). Dalej: kamień to coś obojętnego, niewzruszonego, stałego, bez uczuć. ‘Zapytać kamień’; całkiem świeża abstrakcja, bardzo dobitna. I ostatni wers pierwszej strofy: nie ma opisanych uczuć p. lirycznego, ale można sobie wyobrazić, że to przeżywa, odebrano mu to co jest bardzo istotne- nadzieję. Dalej p. liryczny przedstawia tylko obraz swojego dalszego życia. Używasz epitetu ‘karmazynowy schodek’. Ładnie współgra z przeznaczeniem, określa coś tak krwistego, negatywnie, takie smutne przeznaczenie, pożegnanie się ze światem. Dalej jest odliczanie, prawdopodobnie tykanie zegara i koniec. Trochę mało trzymający w napięciu, wymagałabym po tej całej analizie czegoś mocniejszego. Ale…przedostatni wers jest też całkiem do rzeczy. Umierasz za prawdę lub zaprawdę. Teraz to zmieniam zdanie. To było mocne zagranie. Ale obyło by się nawet bez wykrzyknienia. Bałam się, bo początki bywają trudne. Jednak przełamałam strach, wyszła z tego niezła opowieść (pozytywnie) i naprawdę mi się podobała. Długo ją snułam. Za wiersz daję Ci zasłużone sześć. Odnajduję się w nim, jest zaszyfrowany, roztrząsający dość znany temat. Tak, sześć.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(48): 48 gości i 0 zarejestrowanych: