Użytkownik ocenił pracę na 6
Z reguły komentuję, żeby podsuwać pomysł, co do niedopracowanych wierszy. Nie mam, po co komentować świetnych. Wiersz na czasie!
zastanawia mnie stwierdzenie:
"wiersz na czasie"
co to znaczy?
Akbar
08 03 2011 (13:15:33)
Prawdopodobnie chodzi o to, że zajmuje się aktualnymi tematami.
Użytkownik ocenił pracę na 5
Druga zwrotka, ją lubię najbardziej dopatrzyłem się w niej, że tak powiem refleksji podmiotu lirycznego. <mam nadzieję, że się nie pomyliłem co do tego?>
W ostatniej zwrotce, pojawiła się rzeka Lete. Wody tego nurtu powodowały, że całkowitą utratę pamięci, a piły tą wodę dusze, które miały reinkarnować. Pojawia się tam także Fobos, <jest to jeden z księżyców Marsa>, ale wytłumacz mi proszę, co on oznacza w twoim wierszu? <Ja, dalej będę analizował ten wiersz. Nie odpuszczę mu>
Zacznijmy może tak. Dolina popiołów, pierwsze skojarzenie jakie miałem z tym miejscem to Królestwo Podziemi, gdzie zmarli, którzy trafiają tam, są niczym innym jak cieniami. Podmiot liryczny jest jednym z cieni na ładzi Charona. Milczy, przeżywa swoje życie w głębi siebie.
<Dalszej analizy dokonam później. Komentarz będzie w trzech częściach.>
Użytkownik ocenił pracę na 6
Moją wędrówkę przez twoją awangardę (jakże bliską mojemu sercu) zaczęłam od "popielniczki", jako że to właśnie ją, poleciłeś mi.
Po pierwszym przeczytaniu nie wiedziałam co się dzieje, nie pamiętałam ani jednego słowa (tak samo gdy czytałam "Terra Nostra"- rzeź słowna, mówię Ci!), ale myślę sobie- muszę to jeszcze raz przeczytać, to na pewno zrozumiem.
Po drugim razie zaczęło mi świtać, że nie rozumiem niektórych słów,więc słownik symboli w rękę, i jechane! Obraz mi się trochę rozjaśnił.
Po trzecim razie stwierdziłam, że to jest bezsensu. Dopiero za jedenastym czy dwunastym przeczytaniem, powoli, od literki do literki zaczęłam się zastanawiać: co on chciał wyrazić tym wierszem. Celowo nie czytałam komentarzy,aby mieć więcej zabawy. Ale po siedemnastym przeczytaniu, poddałam się. Dopiero Akbar pomógł mi odkryć (ale tylko po części!) sens. Nie powiem, wiersz niebanalny, z bogatym słownictwem, które sprawia, że człowiek nie doszukuje się sensu dosłownego, tylko tak jak ja myśli: co on chciał przez to powiedzieć? na pewno coś wzniosłego. Dlatego choć jestem pod wielkim wrażeniem, jestem trochę zawiedziona. troszeczkę. Co nie zmienia faktu, że zasłużyłeś na 6.
Akbar
10 12 2010 (05:29:17)
Użytkownik ocenił pracę na 4
Może to będzie spore nadużycie, ale ten utwór w wersji finalnej bardzo przypomina mi mój "Nonsen", nie mam pojęcia dlaczego. Może to przez tę charakterystyczną przerzutnię, którą udało Ci się wykorzystać o niebo lepiej. Swobodnie operujesz słowem, żonglując przy tym znaczeniami, przez co dowolność interpretacji jest bardzo duża - metafora wydaje się być głęboka, wymagająca głębszego zrozumienia słownictwa i symboliki. Brak interpunkcji w połączeniu z odpowiednimi formami słów dają nam kolejną dowolność odczytu, co jeszcze bardziej utrudnia zadanie. Nie przeszkadza mi to, w końcu nie spodziewałem się czegoś łatwo zrozumiałego (w tym pozytywnym znaczeniu).
Cóż, widziałem wersję beta tego utworu i dyskutowałem już o nim z tobą, ale muszę przyznać, że udało Ci się go zauważalnie poprawić. Wtedy dostrzegałem dominującą interpretację, która jednak okazała się być odmienna do pierwotnego przekazu twórcy. Teraz wydaje mi się (mogę się mylić, ale zdania nie zmienię, gdyż to strasznie fascynujące), że słowem kluczem nie jest "metafora", a raczej "hiperbola". Myślę, że pisałeś po prostu o paleniu, o traktowaniu papierosów przez Ciebie, o ich wpływie na Ciebie i wszystkim, co łączy się z samym paleniem. To dla mnie nikotynowa kontemplacja, zadymiony pokój dodaje scenie klimatu, odpowiedniego właśnie na tego typu rozważania. Jestem świadomy tego, że sposoby czytania tego utworu nie oddzielają się od siebie i nie tworzą różnych interpretacji. Twoje utwory wymagają odczytywania wszystkich - ukrytych i widocznych - znaczeń na raz, tworzenia z nich jednej spójnej myśli. Uznałem, że ten utwór jest hiperbolizacją czynności palenia i zgodnie z tym tropem zatrzymuję się na końcowej parentezie. Wiem, że jest ona tutaj bardzo ważnym elementem, ale nie jestem w stanie dociec czy jest to dygresja od głównego wątku utworu, czy też może jakieś uzupełnienie, zakończenie dla tych, którzy potrzebują wielkich słów na końcu. Moim zdaniem nie jest to tutaj potrzebne, praca ta powinna zakończyć się na trzeciej strofoidzie, wszystko byłoby wtedy jasne i przejrzyste, a to zagadkowe zdanie wprowadza zamęt i zmienia zamysły odbiorcy dot. interpretacji. W zawodowy sposób tresujesz odbiorcę, uczysz go czekać z interpretacją do samego końca.
Zawsze arcytrudnym dla mnie zadaniem jest ocena twoich utworów. W każdym z nich pozostawiasz lukę, której wymiary są znane tylko tobie. Świadomi odbiorcy wykorzystają ją, by uzupełnić ją o cząstkę siebie (który to dzisiaj raz piszę o współpracy w liryce?). Odbiorcy czytający dla zabicia czasu mogą wpaść przypadkiem do tej dziurty i mocno się poobijać. Jestem pewien, że siniaki będą przypominały takiemu czytelnikowi, że niedokładność może nas bardzo drogo kosztować.
jazzu
01 12 2010 (15:23:01)
Użytkownik ocenił pracę na 5
Temat papierosów i elementów z nimi związanych jest mi bardzo bliski, gdyż sam nieraz o tym pisałem. Tutaj poruszasz wydaje się temat starości, wskazuje na to przytoczenie Charona oraz pamięci (źródła Lete) i odkrywam też strach przed zapomnieniem (Fobos). Właśnie słucham piosenki Papieros 52 Dębiec i przychodzi mi na myśl, że człowiek to właśnie ten papieros a popielnika to ziemia, do której prędzej czy później trafimy. Ładne połączenie współczesnego tematu z mitologią, ja to kupuję. Tylko Twój zabieg z pierwszej strofy mnie nieco intryguje, bo w nawiasie 1 os. l.poj. a wers pod 3 osobę l.poj. i nie do końca rozumiem, czy podmiot ma przemierzyć rzekę, czy wzrok Charona, trochę to pogmatwane wg mnie. Ale myślę, że zasługujesz na 5 z plusem za tą pracę:)