Użytkownik ocenił pracę na 6
I co zrobić, koleżanko, żeby nie zacząć odbierać Twojej poezji subiektywnie? Co zrobić, żeby nie zepsuć komentarzem tego, co stworzyłaś? Piszę to dlatego, że mam przed oczyma tekst, który pozwala mi wtapiać się w niego i rozmyślać... Jakże lekko wykreowałaś sytuację liryczną, pozwalając na zachwyt nad tym, co opisujesz. Poezja kobieca w Twoim wykonaniu jest bardzo dobra, nietuzinkowa, a mimo to krucha, z nutą dosłowności, kokieteryjności i miłego szeptu Twoich słów. Całość jest okrojona. Porównałbym wiersz do szkieletu, na którym czytelnik może sobie powiesić wszystko, co tylko chce, tworząc tym samym za każdym razem inny, niepowtarzalny twór. Niesamowite uczucie. Nietrudno jest przyjąć perspektywę kobiety, będącej podmiotem lirycznym tekstu. Nietrudno jest wyobrazić sobie jej uczucia, powiem więcej, poczuć je, a to dlatego, że owa kobieta jest przedstawicielką wielu, pomimo swojego indywidualizmu. Któż nie ma marzeń? Marilyn jest tylko symbolem, choć można odebrać ją dosłownie, symbolem marzeń, do których człowiek uparcie dąży, nie poddaje się, bo pragnie poczuć się spełniony, mimo że często te nadzieje się nigdy nie spełnią. Mówisz tak wiele wprost, a jednak pozostawiasz wiele niedopowiedzeń. Kto wie? Może sama traktujesz tym wierszem czytelnika pół żartem, pół serio?... Co do zakończenia. Udało Ci się utrzymać do końca poziom i aurę, którą wytworzyłaś pierwszymi słowami. Utwór od początku do końca genialny. Brawo!