Zastanawiam się, dlaczego Twój wiersz zginął w natłoku innych, w masie tekstów, które nie są nawet w jednej dziesiątej tak wartościowe jak ten tutaj prezentowany czytelnikom? To bardzo krzywdzące.
Czymś niezwykłym jest rozpatrywać dwie ścieżki interpretacyjne jednego tekstu. Pokaz slajdów jako prezentacja swego rodzaju mantr, którymi są poszczególne strofoidy utworu. Hasła, które wyświetlane są tylko tam, gdzie ich echo zacznie odbijać się we wnętrzu człowieka. Gryźć go. Zmuszać do poddania wnikliwej analizie słów pod kątem własnej egzystencji. Prezentujesz je na granicach człowieczeństwa(rozumianego jako poddanie się próbie samotności), jeśli mogę posłużyć się takim sformułowaniem, kiedy to jesteśmy skazani tylko na siebie. Twoje słowa stają w opozycji do tego, co próbuje się nam wmówić, co s a m i próbujemy sobie wmówić. Bezlitośnie obnażasz reguły, które nas dotyczą, nie moralizujesz, nie wymądrzasz się – po prostu mówisz, choć wcale nie jesteś oschły. Nie, właśnie dlatego jesteś emocjonalny, intelektualnie emocjonalny. Trzymasz w ryzach własne myśli i dajesz nam tylko to, co uznajesz za konieczne do konstrukcji tego wiersza. Nakładasz na siebie kilka płaszczyzn, budujesz z nich dziwny niekompletny twór myślowy, będący jednak bardzo spójnym. Dzięki temu oczyma wyobraźni jestem w stanie poczuć, bo nic poza tym, każde słowo Twojego wiersza. Dzięki temu jestem w stanie rozumieć go dwójnasób.
Bo gdyby tak spojrzeć na pokaz slajdów jak na ludzki żywot, ma się wrażenie, że powstaje inny, świeży utwór. Kiedy pierwszy cechowała statyczność, ten – mimo że są to wciąż te same strofoidy – jest dynamiczny, bardziej emocjonalny, którego punktem kulminacyjnym jest rozpaczliwa próba odpowiedzenia sobie na pytanie:
A gdyby tak runąć w pustkę
i zgasić projektor na zawsze
Ludzkość nigdy nie będzie w stanie wyzbyć się egoistycznej próby oszukania Boga. Podmiot liryczny stawiasz, chwilowo, po „jasnej stronie”. Pozwalasz mu balansować, kusisz go dzięki Ciemności. Ofiarujesz bezczucie, ale w zamian za to chcesz czegoś więcej – ostateczności. Twój głos jest głosem tysięcy innych, którzy borykają się z właśnie takim dylematem. Oddać się kuszeniu czy nie? Przegrać czy wygrać, choć doznamy jednocześnie jednego i drugiego. A może żyć sobie w „pięknej ułudzie”? Nie, nie żyć, tylko egzystować. Obie drogi są jednakowo słuszne, a Ty tylko dyskretnie przemycasz własne zdanie na ten temat. Stoisz z boku i pozwalasz każdemu wybrać zgodnie z jego sumieniem. Nadal obserwujesz. Wyciągasz wnioski.
Reprezentujesz sobą ogromną dojrzałość intelektualną, której można tylko pozazdrościć. Twoje myśli są niezależne, czasami ambiwalentne, ale to składa się na ich wartość. Kolejny intrygujący tekst, który wyszedł spod Twojej ręki. Jestem ciekaw, co jeszcze jesteś w stanie nam zaprezentować. Masz we mnie, Kaju, stałego czytelnika.
Wybitny wiersz.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Drogi Kaju,
to dopiero drugi Twój wiersz zamieszczony na WPMT, a ja już śmiało mogę powiedzieć, że jestem wielką miłośniczką Twojej poezji i wrażliwości.
Piszesz pięknie, za prostymi słowami, z których konstruujesz kolejne wersy idzie niesamowita głębia przeżyć i myśli. Bardzo poruszył mnie Twój utwór. Jest silnie podparty filozofią, wywodzącą się z niej psychologią. Stopniowo wzrastają uczucia i emocje w organizmie czytelnika, by uderzyć tu:
"A gdyby tak runąć w pustkę
i zgasić projektor na zawsze" <3
Enigmatyczna końcówka rozprasza myśli. Aż trudno mi w tej chwili coś napisać, może kiedy ochłonę wrócę do tego wiersza raz jeszcze, może nie - jedno jest pewne - jest przepiękny.
Pozdrawiam najserdeczniej,
Astralka