warto go przeczytać
Pseudonim: michas1991
Nie wytrzymam tutaj ani jednej chwili
Nie chcÄ™ by Oni mnie rozumu pozbawili.
Przecież tak nie można, w taki okrutny sposób
Niszczyć pragnień,nadziei, żyjących tu osób.
I wyruszyłem w podróż nieznajomą drogą,
Z moim wielkim statkiem, z moją wierną załogą.
Tam na lądzie doznałem wiele ran bolesnych
Tych osobistych, duchowych jak i cielesnych.
Wyruszyliśmy w poszukiwaniu wolności
Utraconych marzeń i straconej miłości.
Szukamy lepszego miejsca do zwykłego życia
A nie schronu, ani też miejsca do ukrycia.
Tam nie mogłem zasnąć spokojnie w swoim łóżku
I Matka Święta zawieszona na łańcuszku
Ona miała razem ze mną oczy otwarte
Lecz gdy zasnąłem, to Ona trzymała warte
Teraz jestem w podróży na morzu szerokim
Ja jako majtek stojÄ™ na maszcie wysokim
Nasz kapitan wydaje tylko polecenia
By odnaleźć te miejsce pełne ukojenia.
Fale utrudniają nam na morzu wędrówkę
Niech Bóg doceni wiarę i naszą harówkę
Fale umilkły i nadal nie widać brzegu
Podróż trwa długo, jest zima, lecz nie ma śniegu.
Po ciężkich pięciu miesiącach naszej tułaczki
Zobaczyliśmy wyspę, na niej jej rodaczki
Przywitali z uśmiechem, ulgę poczuliśmy
I za wodza zgodą tutaj zostać mogliśmy.
Mieszkamy teraz daleko od dyktatora
Pomagamy ludziom, pracujÄ™ u doktora.
Inni pracują w kuchni, aby podziękować
Jesteśmy już wolni, nie musimy się chować.
Nasz statek już odchodzi w daleką niepamięć
Na zawsze odejdzie ten statek ludzkich napięć
Nie musimy nic, mamy w końcu wolną wolę
Życie bez obawy ,nie trafimy w niewolę.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 28.12.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46599 | Użytkownicy: 3568
Online(30): 23 gości i 7 zarejestrowanych:
exother, Stefan B., Darksio, Pawlak, Kamil M. Jaszczak, Viva_El_Amor, Lexie M.