warto go przeczytać
Pseudonim: Patrrryk.Swayze
Te śniegi zachodzą z rozbitą ulicą,
gdy od schorzałych latarń ma umierać światło.
Miejskie głowy okręgiem skoczyły na piwo,
będą drapać podbródek odjęty od świata.
Obślizgły język nieba pójdę poharatać,
by stała się dla mroku rozmaita jasność.
Kolejno odpadając ze mnie jak naskórek,
życie będzie się zrastać z pierwszą, lepszą szybą.
Tyle warte, co zgniły wśród murów stosunek.
Porwany w wiatr próbuję usidlać przestrzenie,
podane pod dłoń suchą, by mogła je ciągnąć,
prowadzać jak na smyczy kundla z głodnym cieniem.
Czas za mną usiłował już z wieku mnie ściągnąć.
Ja jestem w jednym ciele z życiem rozłożony
na las zdrewniałych pojęć, sprężony w aniony.
Choć nie mam scyzoryka odskrobuję niebo,
w jedynym punkcie swobodnych upadań.
Pustynia siÄ™ wydaje siostrÄ…, mojÄ… krewnÄ…,
gdy wątłym słupem siebie krajobrazem władam.
Podając na pośladkach ślad po setkach z pewną,
wybucham w zagęszczeniu ledwie kilku tkanek,
na pryzmat tylu zdarzeń, obrazów i planet.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 02.11.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46599 | Użytkownicy: 3568
Online(25): 16 gości i 9 zarejestrowanych:
exother, Stefan B., Darksio, Pawlak, Kamil M. Jaszczak, Ell003, 77majka77, Zygmunt Krasiak, Bez śladu