Zadziwiająca forma. Ostatnia taka hm "mała" kojarzy mi się jedynie z wierszem "Dla Kwiatka". Przyjemne skojarzenie, nie powiem. I tak oto smarkam, kaszlę i staram się zebrać zatokowe myśli, by wyrazić wszystko co wyczułam, czytając ten wiersz Twój Dawidowy.
I marszczę brwi Dawid, wiesz? Bo kiedy byłeś zawsze moim takim powiedzmy autorytetem, mistrzem, którego chciało się prześcignąć, kiedy pisałeś tak, że aż zapierało dech w piersi i płakało nad swoją niby-poezją, to teraz... brwi marszczę. Bo nie wiem co myśleć o tym, co mi pokazałeś. Mam do Ciebie słabość, do Twoich wierszy i tak, widzę w nim coś przykuwającego, coś co sprawia, że zatrzymuję się przy nim na dłuższą chwilę, myślę... Zaczynasz apostrofą, ogólnym wersem ciekawiącym czytelnika i... kończysz go przecinkiem, by potem kolejny wers rozpocząć dużą literą? Bałagan się robi. Masz to do siebie, że łatwo przychodzi Ci wytworzenie specyficznego klimatu, czuje się go, szczególnie przy ostatnich linijkach tekstu. Duże znaczenie mają też wielokropki i to małe, ciche 'nie'. Tak, znów coś co Cię charakteryzuje. Szczegóły. Małe punkty, które przyciągają serce.
I pojawia się również zagadkowa "ona".
A następnie poniżenie. Brak tego szacunku, godności, ale w końcu uprzedzenie było na początku wiersza. To "skaml" ma dobitny wydźwięk. Ogólnie, wiersz jest dobitny. I mimo, że mało w nim odnajduję Ciebie, mimo, że jak dla mnie jest niedoszlifowany, że gdybyś ubrał go w kompletną interpunkcję lub też nadal był bez niej, ale pozbył się dużych liter, to wtedy bym przychylniej na niego patrzyła. Wtedy byłby dla mnie dobry po pierwszym przeczytaniu, a nie po kilkunastym, kiedy to czytałam wolno linijkę po linijce. A tak, to oceny nawet boję się wystawić. Mam nadzieję, że niczym Cię nie uraziłam i nic źle nie powiedziałam. Wyraziłam tylko swoje zmarszczone brwiątka. Miłego pobytu(oczywiście, że taki będzie) z Justyną.