Użytkownik ocenił pracę na 4
Mam przed oczami erotyk, który zaraz okaże się czy jest dobry i wart na akceptację.
Wiesz co, w pewnym momencie czytania przejadło mi się już czytanie w kółko o tym samym czyli o piersiach pewnej dziewczyny. Ok, rozumiem zamysł i wiem, że cały wiersz jest temu poświęcony, ale nie wiem- może tego według mnie jest trochę za dużo? Jasne, że przedstawiłeś od początku do końca wszystko jasno i klarownie, a treść ma swój początek i puentę, ale no naprawdę nie wiem jak to określić...
Dobra teraz może już o treści.
Pierwsza strofa.
Kiedy przeczytałam sobie twój pierwszy wers już miałam jakieś zastrzeżenia- zasłony okrywające piersi? Za twardo. W moim mniemaniu to musi być coś delikatniejszego- może 'firanki' zamiast 'zasłon'? Ale ok, niech tak pozostanie po prostu sądzę, że trochę za mało delikatności ;)
Ogółem strofa opowiada nam o mężczyźnie, w którym pożądanie wzbudzają piersi pewnej dziewczyny. Zachwyca się nimi nawet wtedy, kiedy są zakryte, bo wie (a przynajmniej on ma takie wrażenie), że te piersi żyją własnym życiem, własną nagością.
Druga strofa.
Proszę i nareszcie nasz spragniony wrażeń mężczyzna ujrzał jedną z piersi. Zachowuje się niemal jak prymitywny człowiek- ciągnie go do tych piersi jak zwierzę mięsożerne do mięsa, no ale w końcu tak to jest... I co najważniejsze teraz chce jeszcze drugą pierś ujrzeć skrytą jeszcze w mroku.
Trzecia strofa.
I wreszcie ten ruch, który powoduje głębsze zbliżenie dwóch osób. Ona słabym ruchem ukazuje jeszcze połowę swojej piersi, oplata jego ciało swoimi nogami i szepcze mu coś do ucha (nie wiemy czy to jakieś romantyczne słowa czy raczej sprośne) i odchyla głowę- ten gest wydaje mi się taki przyzwalający, dający mu pozwolenie na wszystko, a raczej to czego tak bardzo pragnie. On natomiast chce jeszcze by jej serce oprócz tego wszystkiego samo w sobie z tej przyjemności, którą on jej daje albo sobie oboje dają, drżało.
Czwarta strofa.
'Piersi złote'- widoczny nacisk nakładasz na tą część ciała, pokazując jak wiele dla niego znaczą, są dla niego największym skarbem.
Ogółem strofa opisuje nam moment, kiedy jego dłonie obejmują jej piersi. Czuje ich ciepło, to ukryte pożądanie w nich. Potem je całuje, bardzo dokładnie jakby dzięki temu chciał za wszystko podziękować, obsypać pocałunkami to najpiękniejsze dzieło Boże w jego mniemaniu. I słucha jej cichych jęków spełnienia, pożądania i co najważniejsze radości z tego, że to wszystko wreszcie się stało.
I piąta strofa.
Pod. liry. (nasz mężczyzna) zatraca się w jej piersiach- w ich widoku, smaku i rozkoszy. Obmacuje je z pewnością, bo wie, że ona tego chce, pragnie. I w dodatku krzyczy jeszcze by nie przestawał dopóki mrok nie odejdzie (czyli, że rozumiem przez to, że do rana), leżąc przed nim naga.
Podsumowując.
Bardziej piszesz prostym słowem niżeli tekstem, który jest naszpikowany ogromem środków stylistycznych. Jednak jestem tego niemal pewna, że ta wyszukana banalność dodaje wręcz uroku twojej pracy. Jak już wspomniałam przez tekst z pewnością cały czas przewija się motyw piersi pewnej kobiety. Jednak jeszcze oprócz tego widzimy masę uczuć, ale przede wszystkim pożądanie (właśnie dla tych tych atutów jej kobiecości) i uczucie spełnienia, że wreszcie mógł dotknąć jej piersi, zatracić się w nich. Błędów było kilka- interpunkcyjnych. Środki stylistyczne jak już wspomniałam mało użyte w twojej pracy, ale to mi się właśnie podoba! Słownictwo dobre. Emocje bardzo wyczuwalne. Więc ogółem za wiersz dam taką nie pewną w 100% czwórkę.
Pozdrawiam ;)