Pseudonim: Vinylandia
Imię: Asia
O sobie: "Umieranie to pozytywne doświadczenie, kształcące charakter. Owo doświadczenie poleciłbym każdemu gdyby nie nieuchronny element ryzyka."
Napisanych prac:
- wiersze: 58
- proza: 5

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 147 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"(Wy)kosmosowane życie po..." 23.06.2010
"Bycie "tu"" 25.06.2010
"Świat w zamyśle..." 27.10.2010
"Dźwięk świtu" 30.10.2010
"Grzechy" 13.02.2011

Inne prace tego autora:
"(Bez)podstawna radość" 02.01.2011
"Budując idealne ego" 12.09.2010
"Zmielona dusza" 27.02.2011
"Niedelikatnie" 06.05.2011
"Pan Igrek" 01.12.2011


Najnowsze wiersze (wszystkie):
"Formalina" - Jodla
"O pięknie" - alexgregor
"(S)trup" - Dagmara Delijewska
"Opaska na oczy" - A.J Lunaitte
"Obecność" - A.J Lunaitte
"Teoria poezji" - czerwiec
"Cichym śledziłam Go lotem..." - Bramini
"Głosy" - WildBeast
"Wewnętrzność" - szon
"Twarze" - klasyk

Nieśmiało-odważnie

w prawdziwym świecie miłość przybiera barwę stylizowanej panny rodem modły z czasów czarno-białych chciałam aby moje czerwone usta nielegalnie spijały rozkosz z francuskiego księżyca parzona kawa nerwowo wbijała się w słodkie struny głosowe przyodziane w gorzką piankę lubiłam kiedy moje czerwone szpilki wbijały obcas z cichym stęknięciem w ciało szarej ulicy wywoziłam na taczkach pełnoletnie sny które grzeszyły nawet za dnia przy blasku różowego kieliszka zakochana w zapachu paryskiego wiatru zostawiałam lubieżne pocałunki na każdym centymetrze stalowej budowy pana Eiffla



Płeć: kobieta
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 12.04.2011r.

1     

Vinylandia Redaktor 14 04 2011 (18:36:01)

Dziękuję wszystkim za oceny- i te gorsze i te lepsze. Krytyka motywuje, a pochwalenie... sprawia przyjemność dla autora. Wiem jak różne są zdania o wierszach i każdy ma odmiennie zdanie, dlatego cieszy mnie to, że jednym się podoba a innym nie- bo gdyby nie to, to nie byłoby poezji.

szalona1718 Użytkownik 14 04 2011 (17:59:49)

Użytkownik ocenił pracę na 4

interesujące..ja odbieram to tak gdybym czytała fragment książki opowiesci o czymś milym,ulotnym....głębokie bardzo:):)

subtelny demon Użytkownik WPMT 14 04 2011 (16:56:58)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Nie potrafię tego nazwać ani jakoś skorygować, ale strasznie nie podoba mi się ten czas przeszły, na który przechodzisz od drugiej strofy. Jakoś nienaturalnie to brzmi, ale może to tylko moje odczucie.
Pozwolę sobie wejść trochę z butami do Twojej pracy. Pierwsza strofa jest naprawdę dobra pod względem jakościowo-treściowym, ale. Po pierwsze: zamiast słowa "barwę" użyłabym "pozę" - kojarzy mi się z Marilyn Monroe, tą zalotnością gwiazdek czarno-białych filmów, jest takie figlarne i nie zawiera w sobie "kolorów", chodzi mi o (bardzo) szeroko pojęte pokrewieństwo wyrazów - jeżeli zapętliłam, przepraszam. Po prostu tak czuję.
Po drugie: w drugiej części tj strofy:
"rodem modły z czasów
czarno-białych" - zamazałaś obraz. Albo wyrzucamy "modłę" i jest "rodem z czasów" albo przekształcamy ten wers, jeśli "modła" koniecznie musi być i mamy "na modłę czasów". W prezentowanej przez Ciebie formie ni to po polsku, ni frazeologicznie, słowem: nijak. Sens się wyłapuje, ale już estetycznie (i gramatycznie) jest nie do przyjęcia.

"ciało szarej ulicy", "pełnoletnie sny" - te dwa momenty wpadają w oko/ucho, plastyczne, przemawiające.

"moje czerwone" - nie wiem, czy ten zabieg był celowy, jednak sztandarowość tegoż epitetu w odniesieniu zarówno do warg, jak i szpilek może ową celowość zakładać. Z pewnością spełniają swoją rolę atrybutów kobiecości.

"stalowej budowy pana Eiffla" - genialna koncepcja, która w ogóle do mnie nie przemawia. Muszę powiedzieć, że trochę spieprzyłaś tą końcówkę. Pomysł naprawdę - ukłon. Tylko te słowa, nie wiem, dobór? Nie przemawiają i to mnie boli, bardzo. Może to ta nieszczęsna "budowa" (może właściwsza byłaby "konstrukcja" bądź chociaż coś w jej deseń). Może być też tak, że owa nieszczęsna budowa jest synonimem konstrukcji i wszystko byłoby cacy. Tylko że w pierwszych odruchu pytam Wtf?

Stworzyłaś wiersz, który posiada potencjał i pewną wyrazistość, ale też napisany jest w sposób ciężki i nieociosany. Wyczuwam trudność w przekazie myśli, brak swobody w operowaniu słowem, metaforą, pewną kanciastość (np. "nielegalnie spijały"; "francuski księżyc" -nie rozumiem tej metafory?). Staraj się nie namnażać tylu epitetów, a skup na emocjach i TYCH słowach - tak aby żadne nie było przypadkowe. Nie mówię, że wiersz jest do kosza, ale że przed Tobą jeszcze wiele pracy. Mam nadzieję, że ocena nie będzie dla Ciebie krzywdząca.

Zoso Użytkownik wpmt 14 04 2011 (16:48:08)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Breloczku,
widzę u ciebie dużą aktywność w wierszach, ciekawe czy tak "mocno" tworzysz, czy to jakieś stare perełki....

Nieśmiało - odważnie. Najogólniej rzecz biorąc tak mógłbym podsumować twój styl, który cały czas się oczywiście wypracowuje.
Twoje wersy są bardzo dziewczęce, łatwo można wywnioskować z nich twój wiek. Widzę taką marzycielkę, starającą się za wszelką cenę wszystko robić jak najlepiej. (żeby nie było niedociągnięć, wszystko co piszę - traktuję jako bardzo pozytywne cechy) ;)

W każdym razie, kolejna praca.
Opisujesz tutaj wyżej wymienioną marzycielkę. Mam przed oczami dziewczynę wpatrzoną w okno pędzącego pociągu klasycznego PKP, która rozmyśla sobie nad jej losem, który cały czas ulega "rozrastaniu się".
W pierwszej strofie podmiot liryczny opisuje miłość XXI-ego wieku wg niej samą w sobie. Widzi kobietę cofniętą jeszcze z czarno-białych czasów, gdzie nie było Twittera i Facebooka. Taka miłość przetrwa nawet elektroniczne epoki, taka miłość retro - nieśmiertelna. Taki obrazek bezpośrednio wplata w dalszy klimat wiersza, w którym mamy okazję obserwować Paryż oczami naszej młodej bohaterki.

Od drugiej strofy do samego końca obserwujemy wylanie jej marzeń na kartkę. Z pracy wychodzi, że kiedyś już odwiedziła Paryż, strasznie chce tam wrócić. Po sposobie pisania, uniesieniu w słowach, bardzo przemyślanych i delikatnych metaforach...mogę stwierdzić, że tak po prostu czuła się dobrze. Czuła, że żyje, że oddycha, że jest.

Przy ostatniej strofie i fragmencie o słynnej wieży miałem przed oczami dziewczynę w dzień wyjazdu z miasta. Nie chce się rozstawać z nim, kocha je za wszystko, w ramach pożegnania całuje jego najdoskonalszy i najbardziej znany symbol - właśnie tę wieżę. Fajne zakończenie pracy.

W wierszu użyłaś ciekawych środków stylistycznych, spodobały mi się pełnoletnie sny, czy też ciało ulicy. Ogólnie cały wiersz bardzo relaksująco i spokojnie mi cię czytało. Ciekawy klimat stolicy Francji pachnący poranną kawą i okruszkiem bagietki. Jeden z ciekawszych twoich wierszy jaki miałem okazję czytać i ocenić. Nawet uśmiechnąć się pod koniec.
Spokojnie i z czystym sercem stawiam piątkę, oby tak dalej.
Salutuję pani!

Zoso Użytkownik wpmt 14 04 2011 (16:36:59)

jakby wszystkie pierwsze opinie takie były, to byłoby fajnie...
witam na portalu :)
/Krzysiek

Zoso Użytkownik wpmt 14 04 2011 (16:37:27)
(ten post miał być jako odpowiedź, ale mi internet płata figle)

Anonymous Użytkownik 14 04 2011 (12:36:26)

Użytkownik ocenił pracę na 6

To moja pierwsza opinia na portalu, więc z góry przepraszam Cię za niedociągnięcia w komentarzu.:)

Wiersz bardzo mi się podoba. Niezwykle plastyczny, przepełniony barwami, które działają miło na wyobraźnie.

Podmiot liryczny(wyobrażam sobie młodą dziewczynę, która właśnie zwierza się bliskiej osobie) przekazuje nam, czym naprawdę jest miłość. Pokazuję ją tylko w barwach czerni i bieli- miłość nie jest fałszywie przekoloryzowana. Opiera się na prawdzie. Na dbaniu o drugą osobę, trosce czy przyjaźni. Wielu z nas uważa taką miłość za coś starodawnego,już nieaktualnego w naszych czasach.
Ta dziewczyna również wyobrażała sobie miłość pełną przeżyć i namiętności. Wszystko miało opierać się na zmysłach. Każdy dzień w innej barwie - innej emocji. Podmiot liryczny chciał się bawić tą miłością, czerpać z niej tylko przyziemne korzyści.
W ostatniej strofie ,z pozoru romantycznie, opowiada o swoim "kochanym" mężczyźnie,mówi jednak z ironią. Bo dochodzi do wniosku ,że przecież, jak można prawdziwie kochać kogoś, kto oprócz tego, że ma "obudowę" nie ma w sobie nic więcej. Nawet nie odwzajemnia uczuć, będąc niewzruszonym, niby ze stali.

Miłość - Paryż. Niby znane, ale bardzo, bardzo ładnie tu pokazane. Moim skromnym zdaniem 6 - choćby za ciekawy pomysł w ostatniej strofie i ten "francuski księżyc".
Pozdrawiam.:)

Lete Użytkownik wpmt 14 04 2011 (12:40:09)
Nie wiem co się stało, ale to ja napisałam powyższy komentarz, a widzę autora "Anonymous". Mam nadzieje ,że to tylko jakiś chwilowy błąd mojego komputera.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(42): 42 gości i 0 zarejestrowanych: