Zoso
15 05 2011 (16:04:20)
Użytkownik ocenił pracę na 6
amymone,
deszczem witam szesnastą, wracam do domu wilgotny między innymi od deszczu, wchodzę na portal smakując porzeczkowy nektar z myślą: ... sam nie wiem jaka to była myśl. (ciekawy wstęp do jakiegoś opowiadania, hm?:) ) To ten maj tak działa, wiesz?
Ostatnimi czasy poziom wierszy był średni, dostrzegłszy twój nick pomyślałem, że cholera, może coś w końcu mnie uniesie. Gdyby wszystkie kobiety były tak niezawodne. Deszcz wtóruje mi do Zeppelinowskich dźwięków, a ja czytam wiersz o Hiroszimie.
Wojenna tematyka to tylko odpowiednie tło. Przecież ile tematów w tym wierszu zostało poruszonych. Japonia w trakcie wojny to tylko fenomenalna scenografia do ogółu wartości poruszonego w twoim utworze.
Pierwsza strofa przed gwiazdką, jeden wers. Jeden, który od razu uświadamia czytelnikowi z kim ma do czynienia. Wypowiada się zabity, wypowiada się kochanek i przede wszystkim mężczyzna. Nieprawdaż, że to dzisiaj gatunek po części wymierający? Zaczyna brakować wiernych, prawdziwych, tych z krwi i kości, tych którym wystarczy comiesięczny list i zapach ukochanej na miejscu zaklejenia koperty, tych wytrwałych i wstrzemięźliwych, tych po prostu szczerych? Obraz takiego faceta stworzyłaś, na japońskim wojennym tle, na tle prawdziwej miłości.
Esencję z tego co wyżej nabazgrałem widzimy w pierwszej po "gwiazdeczce" strofie. Czekał tylko na nią, myślał tylko o niej - cholera, łzy we mnie wzbudzasz. Tematyka listu, jestem świrem na punkcie "lat wcześniejszych". Nie odnajduję się w XXI-wszym wieku za nic w świecie i dzięki takim pracom mogę odlecieć. odlecieć. Dziękuję ci.
W następnych wersach widzimy porównanie, hiperbolizację uczucia zwanego miłością. 4 tony bomby atomowej... a ileż to jest w stosunku do nieskończonej miłości? W stosunku do oczekiwania, do wyrywania każdej minuty jak złotego kłosa pośród zniszczonych plagą zbóż, w stosunku do prostego "kocham cię" o wschodzie słońca nad Morzem Żółtym? Taka bomba to kropla w oceanie emocji, to nicość. Tylko niekiedy nicość potrafi zranić najbardziej, potrafi zabić wręcz.
Potem po opisie krzyku, chaosu, płaczu i niezrozumienia w kwestii "co tak właściwie się stało?" widzimy obraz małych dziewczynek. Świetne oderwanie od dotychczasowych wersów, obraz dzieci, które dopiero poznają czym jest życie. Są chore, łyse, poszkodowane, milczące. Boją się i chcą płakać. Smutek.
Wersy przed drugą gwiazdką urzekły mnie tym, że są drwiną w przesączoną złością twarz losu. Śmiechem w twarz diabła. A co! Skoro już tak się stało, niech będzie! Niech raduje nas śmierć kolejnych setek osób! I co teraz! Brak satysfakcji u sił zła? (przesadzam!)
Wezwanie do motywacji i wiary - to jest główne przesłanie tych kończących wersów.
Po gwiazdce kończysz słowami zmarłego już żołnierza. Ale jak kończysz... mężczyzna zwraca się do miasta z taką pokorą, z taką miłością i oddaniem. Czytelnik ma wrażenie, że to jego ukochana miała na imię Hiroszima. A może i tak było! "Powiedz mi, co zrobić by było tak jak kiedyś? No powiedz, proszę..." - okej, zaczynam już nad zbyt wymyślać. Cobym jednak nie wymyślił, utwór jest świetny, dopracowany, bezbłędny, pobudzający wyobraźnię do granic. Jest jednym z lepszych jakie miałem okazję oceniać od grudnia.
Jeszcze raz dziękuję i uwaga - takim pracom należy się ocena 6. Zresztą, i tak jesteś gdzieś tam... poza skalą.
Miłego majowego;)