insomniaof:dzięki za pochylenie nad moim utworem, za ciekawą i wyczerpującą, i bardzo osobistą interpretację!
Był taki czas, wtedy, kiedy daleko idąca świadomość, że pewien stan, na którym mocno mi zależało, kiedyś się może skończyć1 Nie ma się zwykle na to większego wpływu. Poniekąd jest się wówczas na łasce losu. Wtedy właśnie dotarło do mnie, wtedy to łatwiej było mi pojąć, że trzeba z tych chwil, które są dziś, wydusić wszystko - a przede wszystkim wszystko cenne!!!:)
Hm, jesteśmy tak inni od marzeń o sobie samych.- czasem tak bardzo niedoskonali, tak samo zadający sobie ból i mimo tego jeszcze wmawiamy sobie, że to właśnie nas wyróżnia i, że właśnie to jest piękne :) człowiek, czy nie brzmi to brzmi?
Pozdrawiam serdecznie. AVE :)
Vår
07 01 2012 (10:41:47)
Użytkownik ocenił pracę na 6
witaj :) całe wieki nie czytałam twoich wierszy. aż sama mam do siebie żal. czasami wydaje mi się, ze powinnam zwolnić i więcej czytać. zdecydowanie więcej/ twój wiersz pokazuje mi, jak wiele tracę przez mój zabiegany tryb życia.
powiem ci, że byłam bardzo zadowolona po pierwszym odczytaniu, bo w znaczącym stopniu pokrywa się to z moim nastrojem. ile razy siadałam nad kartką z milionem słów do przekazania, z emocjami do napisania. i ta okropna myśl "nie czuję słów"... czarna rozpacz, zgrzytanie zębów... ale do wiersza wróć.
podmiot został przez kogoś porzucony. przez kogoś, kogo kochał, na kim mu zależało. wszystko straciło swój dawny sens, kolor. a wizja osoby pozostała tylko w sennych majakach, które zdradzają nasze ukryte pragnienia. serce na dnie oceanu jest niesamowicie ciekawe. bo co wrzucamy do stawu? teatralnym gestem wyrzucamy pierścionki w morze, żeby dać upust swoim emocjom [oraz częściowej głupocie - tyle kasy... wszak można to sprzedać, albo, co lepsze, oddać. po co od razu ulegać dramatycznym odruchom]. wrzuca się też kamienie, które odbijają się kilkakrotnie od tafli. i wydaje mi się, że serce podmiotu jest właśnie takim kamieniem. rzuconym dla rozrywki, żeby zobaczyć, ile razy się odbije, zanim zatonie.
kolejna kwestia dotycząca słów. oj, masz u mnie wielkiego plusa za ten wiersz. każdy, kto chociaż raz pisał wiersz, prozę, cokolwiek, wie, że po jakimś czasie ten uaktywniony formą literacką pierwiastek zaczyna domagać się uwagi. czasami słowa bolą, bardzo często bolą. i to nie te, które już padły z ust. najgorsze są te zawieszone gdzieś w postawie ludzi, ale niewypowiedziane głośno. słowa też dają ciepło. sama wiem o tym najlepiej. szczególnie te, które sami piszemy. przynajmniej w moim przypadku. i nie ma to nic wspólnego z narcyzmem.
uśmiech numer sześć przypomina mi taką grę, którą czasami lubię prowadzić w życiu. uśmiech numer jeden dla idiotów, których nienawidzę, uśmiech numer dwa dla pomniejszych znajomych na powitanie, uśmiech numer trzy... i tak dalej. zabawnie jest to wszystko porządkować, bo czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak różny może być nasz uśmiech, chociaż my nie widzimy znaczących różnic.
pomiot pokazuje tutaj, że rozpada się w starciu ze światem. nie ma nawet potrzeby, żeby określać to co widzi. jest skrajnie obojętna i zrozpaczona. nie chce świata, nie chce definiować siebie, nie chce niczego. dwa ostatnie wersy są dla mnie kwintesencją. zachwyciłam się. wiele emocji, wiele symboli. z maleńkim minusem, ale mimo wszystko jestem bardzo zadowolona. pozdrawiam i życzę inspiracji :)
"insomniaof": Dzięki za pochylenie nad moim utworem, za ciekawą i wyczerpującą, i bardzo osobistą interpretację!
Był taki czas, wtedy, kiedy daleko idąca świadomość, że pewien stan, na którym mocno mi zależało, kiedyś się może skończyć! Nie ma się zwykle na to większego wpływu. Poniekąd jest się wówczas na łasce losu. Wtedy właśnie dotarło do mnie, wtedy to łatwiej było mi pojąć, że trzeba z tych chwil, które są dziś, wydusić wszystko - a przede wszystkim wszystko cenne!!!:)
Hm, jesteśmy tak inni od marzeń o sobie samych.- czasem tak bardzo niedoskonali, tak samo zadający sobie ból i mimo tego jeszcze wmawiamy sobie, że to właśnie nas wyróżnia i, że właśnie to jest piękne :) człowiek, czy nie brzmi to brzmi?
Pozdrawiam serdecznie. AVE :)