Użytkownik ocenił pracę na 6
Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła to, że znowu napisałeś wiersz o samobójcach ;) W Twoim poprzednim wierszu, który może zbyt krytycznie oceniłem, oddawał tylko tytuł samobójcom, a reszta całkowicie przypominała coś innego. Tutaj natomiast tytuł jest po części przestrogą, nasuwa myśl, pewnie to przestroga dla wisielca, kabel kojarzy się z prądem to może przestroga dla elektryka ;p Tutaj bogiem są substancje "wyskokowe", bogiem jest ten opisany Zeus, który swoją władzą powala narkomanów, może to po prostu jakieś haluny, są już tak zniszczeni, że padają, dotykają dna, ich oczy są nagie nie mają nic prócz tych narkotycznych leków, które ich zbawiają, dziura w skarpecie, pewnie nędza, tańczyli po zażyciu dragów, ich codzienny rytuał... Wiersz świetny, skłaniający do głębszej refleksji nad nim, metaforyczny, elastyczny w rozumowaniu. Uwielbiam tego typu wiersze. Już nie zarzucam Ci czym się inspirowałeś, mam to gdzieś. Oby takie właśnie inspiracje były najczęstsze, aby moje oczy się radowały. BRAWO! Pozdrawiam! A.
"Oczy jak dziury w skarpetach,
przetarte, niezacerowane – gołe." - nie rozumiem tej strofy, bo jak można oko zacerować? Przecież oko pod naciskiem igły się wylewa. Trzeba by je najpierw ugotować - białko by się ścięło i oko byłoby twardsze.
"Nie doczekał się - padł na podłogę,
niby porażony prądem. " - pod wpływem wysokiego napięcia prądu krew w człowieku się ścina <białko w krwi, tak się robi kiełbasę> i wtedy można sobie to nieszczęsne oko zacerować... AHAAA.
Pozdrawiam i dziękuję, że miałam zaszczyt zostawić swój ślad pod twym wierszem.
jazzu
13 03 2011 (12:49:04)
Metafora odnosi się do widoków na jakie oko zmuszone było patrzeć, których nie da się naprawić w żaden sposób. Nagie, bo już nawet powieka i rogówka nie są dla nich żadną osłoną.
Kolejna metafora odnosi się do Zeusa,m jego mocy porażania piorunem, jednak jest to dosyć głęboka metafora:)
Zoso
09 03 2011 (23:11:37)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Swego czasu interesowałem się tematyką narkotyczną, widzę, że lubisz o tym pisać. Wychodzi ci to naprawdę świetnie! Po kolei:
Pierwsza strofa - ewidentne samobójstwo, ale jak ujęte...
Mamy dom, dom ćpunów jak mniemam, publiczny dom ćpunów, metę. Nie mówiono tam o sznurkach i innych samo-zabójczo-życiapozbawiających akcesoriach. Tam skakało się tylko heroinowym bungee na zakwaszonym sznurku.
Skakać z powiek na ziemię - uderzać głową na realny grunt spadając z powiek wyobraźni, okropnie dobry wers, zachęca co będzie dalej...
...Pierwszy strzał, wprowadzenie igły, do której przywiązana jest nić. Z każdym nowym zażyciem/dodaniem do krwi nowych chemikaliów nici nałogu w organizmie jest coraz więcej... - bardzo dobry obrazek się pojawia. Złoty strzał - przedawkowanie, śmierć, smutek zalewany kolejnym roztworem z nagrzanej łyżeczki...
Kolejne dwa wersy pokazują "ćpuńskie" zlewanie na to co zewnętrzne. Brud, choroba, nałóg, dziurawe skarpetki, poniżanie własnej osoby - liczy się tylko kolejne kilka gram. Nagość, zero wartości, moralności, zastanowienia - to wszystko przykryte zarzyganym prześcieradłem głodu. Ależ obraz wytworzyłeś, po zastanowieniu oko napotyka gwiazdkę - będzie zmiana...
Widzę fragment sfilmowanej biografii Doorsów i Morrisona tańczącego, umazanego krwią. Znów świetna wizualizacja. Schizofrenia, urojenia, swoje światy wytwarzane przez narkotycznych przyjaciół...
Upadek. Nie ma nic, wizje, hipnagogi, brak przyszłości,
porażony prądem pada kolejny narkoman. Jestem porażony wierszem, jeden z lepszych jakie raczyłem oceniać odkąd jestem na portalu.
Trafiłeś świetnymi słowami (metafor, środków stylistycznych nawet nie wspominam, nie ma się czego uczepić) w tematykę, która mnie bardzo ciekawi. W temat "na czasie", jest bardzo mrocznie i cholernie ciekawie, milczę już,
ocenÄ™ zostawiam.
zgodnie z opisem noty - doskonale!