Użytkownik ocenił pracę na 4
Pierwsza zwrotka wydała mi się kwintesencją nijakości. Dwa ostatnie wersy chyba w założeniu autora miały być dosadne i dość filozoficzne, ale wydają mi się szare i banalne. Po przeczytaniu iluś tam wierszy już nie rzucają mnie na kolana, a wydaje mi się, jakbym je już widziała. Kolejna dwu wersowa strofa ma w sobie jakiś zaczątek czegoś ciekawego, czegoś świeżego, czegoś dosadnego, ale nie podoba mi się, zbyt szybko i mało opisowo przedstawiasz, że tak to określę, fakty. Dalej jest coś, na kształt pierwszej strofy. Przedstawiasz w tym wierszu kwintesencję samotności i błądzenia – w pierwszej strofie, w drugiej wspominasz o ciężkich sprawach, ciężkich tematach zaprzątających ludzkie głowy. W trzeciej strofie rozpoczyna się coś ciekawego, wiersz zaczyna mnie intrygować. Kolejna strofa jest banalna. Opisujesz beznadziejność, obojętność, motyw z ramionami widziałam już wiele razy, trochę mi się przejadł. Nie trafia do mnie ta strofa, mogłaś ją przedstawić bardziej dosadnie. Ogólnie wiersz kojarzy mi się z chodzeniem po lodzie. Nie chcesz pewnych spraw postawić i pokazać czytającemu na tyle dosadnie, żeby go coś w środku zabolało. Nie chcesz być zbyt dosadna, a to moim zdaniem błąd. Opisujesz po krótce ludzkie życie, ludzkie zmartwienia, ludzie kłopoty. Wiersza nie określiłabym jako nowatorski, czy też wyjątkowo świeży, bo mnie nie powalił. Jest jednak w nim zaczątek Ciebie, twojego myślenia, twoich obserwacji. Wydaje mi się, że w kwestii pisania wierszy idzie Ci coraz lepiej. Widziałam twoje poprzednie wiersze i totalnie mnie nie powaliły, tu jest już coś, coś konkretnego, coś z czego można zbudować swój światopogląd i obserwatorium, którego się trzymasz. Miło mi, że w wierszu ujęłaś tyle rzeczy. Brakuje mi tutaj jednak takiego stąpania ciężkimi butami po ludzkiej psychice, dosadności, lekkiego sadyzmu, walenia w ludzkie myśli, w ludzkie sumienia. Za mało dosadnie, ale cztery minus się należy.