Zoso
20 04 2011 (22:18:03)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Sam nie wiem od czego zacząć mój komentarz. Kolejny twój wiersz, który mam niezmierną przyjemność oceniać i szczerze mówiąc chętnie poczytałbym komentarze innych.
(Sam nie wiem dlaczego, skoro ja "mam ochotę" - nie może tego zrobić również inna osoba?)
W każdym razie do twojej poezji:
O stylu, formie, klimacie i atmosferze prac wspominałem już w twoich poprzednich utworach... więc nie widzę potrzeby powtarzania się (jedna z rzeczy, których nie znoszę).
Pozytywna miłość, pozytywna.
Na zawsze ty i ja, na zawsze.
Jak prosty, a zarazem mówiący wszystko początek wiersza serwujesz od pierwszych przeczytanych słów.
Kiedyś wspominałem o twoim stylu pisania, urzeka mnie w nim swego rodzaju dynamizm, płynność, kobieco-delikatne wyważenie z uwieńczeniem. Rzadko widuję taką "inną", a zarazem nęcącą poezję. Mam wrażenie momentami, że czytam fragment piosenki - tym bardziej z Hendrixem w tle.
Po pierwszym wersie, aż do 'znaczka' prezentujesz mi jeden obraz. Obraz, który rozszczepia się na wiele pomniejszych obrazków mojej wyobraźni. To skomplikowane, ale tak właśnie się dzieje gdy czytam twoje prace.
Noc bez gwiazdozbiorów, lemoniada min/z min, kolana pod brodą i stęskniona kobieca postać na chłodnym parapecie - taki obrazek się kreuje aż do 'gwiazdki'.
Co za tym idzie z jednego obrazka wytwarza mi się cały obraz "ich" miłości, ich tęsknoty. Sam język jakim operujesz, środki stylistyczne, porównania, wolność i swoboda.
Ze zwykłych kolan pod dziewczęcą brodą robisz parapet uczuć. Na tym parapecie stoją doniczki łez, ale padają również na niego promyki szczęścia. Widzimy nocną tęsknotę, bezsens, bezsenność, samotność, pustkę, nicość, podmiot liryczny zdecydowanie uświadamia czytelnika, że tego "nie lubi". Ta noc nie ma gwiazd, wszystkie gwiazdy zamknięte są w oczach jej kochanka. Ogromna kobiecość płynąca z twoich słów.
Po wspomnianej gwiazdce całkowita kalejdoskopowa wręcz zmiana. Ze smutku przeskakujesz w euforię, namiętność, marzenie, fascynację, która bez problemu może się sprawdzić. Francją bądźmy!
Wezwanie kochanka do powrotu na swoje miejsce.
Erotyczne zbudzenie wiosny pośród oceanu pocałunków oblewającego zboże przebiśniegów. Świetny obraz, bardzo podoba mi się twoje wyważenie słów, obrazy jakie malujesz wersami.
Powiewem zefiru i wizualizacją roześmianych twarzy wołasz: Bądź!
Koniec w dobrym, wręcz rozkazującym nastroju.
Nic dodać, nic...
ocenę zostawiam, no cóż - zgadnij jaką, tę skalę powinni wymazać w niektórych momentach.
Dobrej nocy.