Zoso
03 11 2011 (20:25:22)
Użytkownik ocenił pracę na 6
Hej Tomku.
Przez prawie rok czasu działalności na WPMT spotkałem wiele prac, wiele z nich skomentowałem. Perełki jednak - takie jak twoja - mogę liczyć na palcach. Może sięgnąłbym w porywach - po te u nóg. Ciężki dzień miałem cholera jasna, każdy chyba takie miewa. Twój utwór czytałem przy http://www.youtube.com/watch?v=2IhqYu8RRlk&feature=related i powiem ci aubrey'u drogi (bez żadnej wazeliny gejowskiej) żeś mnie urzekł jak barszczyk z uszkami na Wigilię przyrządzany przez moją ś.p. Babcię. Cholera - jako redaktor powinienem poprawiać błędy, korygować bzdety takie jak interpunkcja, rytmika, forma, płynność, dynamizm, gramatyka - tutaj jednak, przy pracach takich jak twój wiersz - myślę. Myślę nad tym czym jest sam w sobie "wiersz". Czy każdy twór wierszem nazywany jest swoistym indywiduum niepodobnym do niczego innego, opowiadającym osobną, jedną, jedyną w swoim rodzaju oryginalną historię? Czy może wszystkie wiersze są podobne, tylko delikatnie zmieniamy ich bieg? Gdzie tutaj w takim razie pojawia się robota redaktora od spraw wierszy właśnie? Co mogę nazwać wierszem, a co nie? Heh, zaczynam popadać w dygresję własnego umysłu więc wrócę delikatnie do wcześniejszych słów.
Wstawiając link z Waitsem - zrobiłem to nie bez kozery. Dzięki tej muzyce, słowom - kawałka jak i twojego wiersza - człowiek może zapomnieć. Zapomnieć się w sztuce, w swojej pasji, w myślach, w mojej - własnej - indywidualnej - rzeczywistości. W swoim świecie, który jest obiektem twojej dedykacji pod pracą.
Stworzyłeś tak oryginalną, niebanalną, świeżą i urzekającą historię - że ja, jako koleś, który pisze ostatnio bardzo współczesne, brudne, ciężkie wiersze - kłaniam się w pas. Przede wszystkim za wyobraźnię, całą historię, którą zamknąłeś w tych kilku - ledwie strofkach. Chciałoby się powiedzieć, że odleciałem - znalazłem się na skrzydłach pierwszego wersu, a po paru uniesieniach opadłem na ziemię czytając ostatni. Całe liryczne opowiadanie, które wytworzyłeś - sam wiesz, co będę przytaczał słowa, które tłumaczą się SAME - współgra samoistnie. Czytelnik odlatuje, jest gdzieś na tej wysepce, bardzo małej wysepce. Można obserwować całą kinematykę, dynamizm, klasę i szyk podmiotu lirycznego, który prowadzi za rękę od samego początku do końca. Zachwycić się poezją, twórczością, śmiem cholera powiedzieć w pełni świadom - TALENTEM. Chce się ciebie czytać, wracać, odkrywać wiersz od początku. Szukać swoich metaforyzmów, znaczeń, ukrytych opowieści między wersami. To "coś" nazywam cholender jasna POEZJĄ. Tak trzymaj i rozwijaj to co w tobie najlepsze. Dzięki za wzbudzenie we mnie wiary - że ten portal musi kiedyś być sławny niczym onet.
Make love not war
Peace
Zoso!