myślę o dawnym życiu
i rozsadza mnie strach
widzę jaskrawą biel
wrzeszczy szydzi
pamięta i rozpamiętuje
wschody wszystkich nocy
widok z Twojego okna
bicie łatwowiernych serc
taniec bliźniaczych dusz
szepty głośniejsze niż Paryż
westchnienia narkotycznej bliskości
jeziora słodkich łez
spijanych w toastach za przyszłość
szybki ruch
kolejny
precyzyjny
błysk metalu
świst rozżarzonej rozpaczy
(na pohybel dysonansom!
rozkwitają ametystowe lilie
ich suchy zapach uspokaja...)
jeszcze kilka poprawek
wyszło idealnie
maleńka Sara
wycięta głęboko w sercu
nigdy się nie zabliźni
kochać
znaczy najdotkliwiej krzywdzić
Dedykacja: temu, dla którego, mimo wszystko, nadal jestem Dziecinką.
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 16.01.2012r.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Ja też często Myślę o dawnym życiu, a przeszłość prześladuje mnie jak Gestapo. Uciekamy, ciągle uciekamy od wspomnień, które stają się czasami umysłowymi torturami, a my jak sadyści we własnych umysłach katujemy samych siebie.
Towarzyszem dawnych dni był strach (ile jest w tym wierszu mnie...). On dawał siłę napędową do ucieczki(?), jednak kiedyś nikt nie uciekał, pomimo strachu szedł do przodu, szedł przed siebie.
Teraz kiedy siedząc w fotelu, wygodnie, popijając herbatę, tylko białym światłem wizji, możesz przenieść się chociażby duszą do dni które minęły, których dźwięku chcesz zapomnieć, a jednocześnie pamiętać, dziwne rozwarstwienie...
Teraz dochodzę do opisu wspomnień miłości, bo ona odgrywa pierwszoplanową rolę w życiu każdego z nas (nawet ja znalazłem szczęście i przestałem Ci smęcić^^). Jednak Twoja miłość (czytaj ta którą ty potrafisz stworzyć i kogoś obdarować) jest wyjątkowa. Kreujesz dwoistość jej natury, stałość i nie stałość (to tyczy się wiersz rzecz jasna i podmiotu lirycznego^^).
Emocje wycinają w sercu blizny, ale czy to dobrze(?) źle(?). My sami wycinamy sobie emocjami blizny które później sami rozdrapujemy (my biedni sadyści własnych dusz).
Strofa w nawiasie. Czysta słodycz zmysłowości (wspomniana poniżej przez Julkę synestezja). Barwne epitety które można poczuć, po dotykać, po inspirować się nimi troszkę. Jednak wyobraziłem sobie jak wycinasz sobie w sercu tę strofę w nawiasie. Kolejne dwa wersy, kilka poprawek. (skaryfikacja serca i duszy, piętnowanie siebie)
Kończysz Piontą, frazą o tym, że miłość to najprzyjemniejsza odmiana Sadyzmu.
Użytkownik ocenił pracę na 5
Niebanalny utwór o miłości i pamięci. Czytałam kilkakrotnie na głos i jestem urzeczona. Moją fantazje poruszył fragment:
"(na pohybel dysonansom!
rozkwitają ametystowe lilie
ich suchy zapach uspokaja...)"
Już próbowałam to odczuć. Kolor, zapach, spokój zgrały się idealnie. Stonowane wyciszenie całości wiersza. Doskonałe operowanie synestezją.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46599 | Użytkownicy: 3568
Online(33): 29 gości i 4 zarejestrowanych:
exother, Darksio, Madzikk, Pawlak
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl