Użytkownik ocenił pracę na 4
Witaj Patryku, dzień chłodny dobry.
Pozwoliłam sobie po gwiadkach wstawić pierwszy wers wiersza, nie rozumiem dlaczego tego nie zrobiłeś, a jeśli to było zamierzone, to ciekawa jestem wyjaśnienia. Jako czytelnik, widząc wiersz o tytule: ***, sięgnęłabym po niego chyba jedynie z nudów. Lubimy jak coś jest określone, a szczególnie ciekawe tytuły przyciągają nas jak miód pszczoły. Tak już jest i nic z tym nie zrobisz. Dalej, to jedynie edytowałam, to o czym wspomniałeś. Reszta jest dla mnie wielką zagadką i bałam się tego ruszać. Ale od początku.
Pierwszą strofą przyciągnałeś mnie do siebie i miało ochotę się usmiechnąć, szczególnie, gdy było się po kilku już odczytach. Właśnie tak, ten wiersz jest do wielokrotnego sięgania po niego. Duży plus za stworzenie takiego efektu. Jednak niestety, w większej mierze, czyta się tyle razy ten wiersz, bo się go ciężko odbiera, trzeba się silić i powstaje myśl(szczególnie przy końcu), czy o to chodziło autorowi, czy raczej to jest błąd.
Trzecia strofa według mnie najlepsza. Po niej czwarta pewnie też by i obok niej stała w tym wyróżnieniu, jednak tu powstaje pytanie: Czy to nie powinno wyglądać tak:
„Sprawiedliwość się zbudzi, gdy spostrzeże
głęboko wydrapane oczy, rzucone gdzieś dalej.”
A jeśli chodzi o czas teraźniejszy i ma być to „budzi”, to „spostrzeże” całkowicie tu nie pasuje, burzy koncepcję. Dalej też jedno wielkie zapytanie.
„Gdy jest przy ślepocie.
Kiedy zauważa, że jest bezrobotna.”
Gdy, kiedy, wersy rzucone swobodnie, ja się pogubiłam. Wiersz na pewno ma ogromny potencjał, ale piorun go strzelił pod koniec tworzenia, jak nic. Bo nawet jakbym miała zawężone spojrzenie, to logicznie - wiersz jest jakby niespójny. Porozrywany i tak oto nam podany na tacy. Mam mieszane uczucia. Może mnie oświecisz, a tymczasem zostaje mi akceptować utwór.
Dzięki za koment - od tego zacznę. W tym wytkniętym fragmencie ze sprawiedliwością, miałem na myśli to, że ta sprawiedliwość nigdy do końca się nie obudzi - nie wiemy kiedy czynność się zakończy. Mamy więc czas CIĄGŁY. Tu chodzi o ironię. Kiedy śpimy jesteśmy jak gdyby niewidomi. Tutaj sprawiedliwość budzi się i spostrzeże a raczej nie spostrzeże, że nie została odrzucona i nigdy jej prawdziwej nie będzie. Spostrzeże, to dlatego że zauważy ciemność, odczuje, że świat nie patrzy jej wzrokiem, perspektywą. A tak w ogóle to dzięki jeszcze raz za starcie się z trudną metaforyką moich wierszy.
Pozdrawiam ciepło w te chłodne, jesienne wieczory. :)