Faun
11 02 2012 (22:42:01)
Podobał mi się sposób, w jakim rozwarstwiasz formę, dynamizujesz ją czyniąc taką podróżą od ściany do ściany(przy czym jedna zbudowana jest z kruchego, emocjonalnego głazu a druga z trwałego jak metafora okruszka). Tak zarysowany podmiot liryczny jest postacią intrygującą poprzez jego swoistą niedefiniowalność, która oparła się na charakteryzującym go zagubieniu, przynajmniej tak to odczytałem.
wytężam języki OGNIA
albo dajcie OGNIA
Faun jak widzi takie zabiegi, niepodparte odpowiednim uzasadnieniem na tle kontekstu czy symboliki(czego nie potrafiłem dostrzec), to kiwa po ojcowemu palcem :)
Za słowo nokaj(obojętnie czy to nieświadomy błąd czy artystyczny zabieg) Twoje pióro zyskuje moją sympatię. Podsumowując jestem wdzięczny, iż po raz kolejny(jak to z Twymi pracami bywa) mogłem wsiąść do pociągu wnętrza i nie dbając o bilet czy bagaż, swobodnie przykleić się do okna, w którym szeleściły słowa tejże pracy.
Pisałem dzisiaj wiersz i tak mnie wysączył wewnętrznie, że musisz zaakceptować ten skromny komentarz, bo na więcej mnie nie stać, a też nie mogłem odmówić szansy odpuszczenia mi zjedzonych owoców ;p
za to Cię lubię Faunie;P wiesz jaki mam stosunek do swoich tworów, nie do mnie ich obrona należy;D, ale nad podwojonym ogniem się zastanów, myślisz, że to nieświadoma pomyłka..?;P
Faun
11 02 2012 (22:51:14)
Znając Twoją twórczość(portalową przynajmniej) jestem przekonany, że zabieg był celowy, co nie zmienia znaczenia, że ja osobiście bym go nie zastosował. Jednak to Twoja dusza, a ja uwielbiam ją czytać, tylko smutno mi, że tak rzadko gościsz na portalu :)
jazzu
11 02 2012 (21:47:40)
Hmm chciałaś bym był brzydki, zły i szczery, jak to mam w zwyczaju;] To zaczynam. Tekst jest wielokrotnie złożony, można czytać każdą jego część oddzielnie, ale w całości też daję pełen obraz sytuacji podmiotu lirycznego. Szczególnie tytuł tutaj jest pewnym naprowadzeniem, tylko nie jestem pewien co znaczy słowo nokaj, jakoś go znaleźć nie mogę, może oznaczać tyle co nie myśl tyle, bądź nie nękaj się myślami, ale głowy nie dam sobie urwać.
Ale od początku, operujesz nietypowymi związkami frazeologicznymi, co mi się podoba, sięgasz do kultury greckiej i chrześcijańskiej, tylko akurat słowo wypluwać do mnie nie trafia w stosunku do języka, ale mniejsza z tym.
Dalej trafiamy na mocne wersy, że tak powiem podmiot liryczny został zbałamucony, co ciekawe, na własne życzenie.
Teraz część druga, gdzie podmiot się zgubił i jakoś nie może się odnaleźć. Za cholerę nie wiem czemu nie pasuję mi to wymijanie się ze sobą, ale może jest poprawnie stylistycznie;p nie wiem;p
Kolejne strofy wręcz krzyczą i każą patrzeć na siebie, zwracają uwagę na zagubienie, szczególnie ostatnia strofa, tam tylko bym poprawił "papieros" na "papierosa", o podmiot chce by mu zabrano tego "papierosa" lub dano mu ognia, bo pali na tak zwanego "sportowca", czyli zdrowo z niezapalonym ćmikiem:)
Kolejne strofy i ostatnia część, to jeszcze głębsze zamartwianie się, przybieranie miny jak w mandze i kompletna cisza. A tu nagle pojawia się dobra rada, przyjacielska wręcz, szczególnie, że kolokwializm "no" abstrahuje nieco od wyszukanej formy z pierwszej strofy, ale jeżeli dobrze na początku zrozumiałem przekaz, to to jest forma pocieszenia.
Cóż Zostaje mi podziękować za ciekawy labirynt domniemań i sensacji i liczę na więcej takich produkcji:)
na Ciebie zawsze można liczyć, ale więcej nie będzie;P ot! taki kaprys, tytuł zdradza w tym wypadku wszystko;D
jazzu
11 02 2012 (22:18:18)
Końcowa nie oznacza ostatnia:D jak to kiedyś usłyszałem i doznałem emocjonalnie tego "coś się musi skończyć, by coś się zaczęło":)
Zoso
11 02 2012 (15:28:05)
Użytkownik ocenił pracę na 6
http://www.youtube.com/watch?v=BdZDT7Iohtw&feature=g-vrec&context=G258b52aRVAAAAAAAAAg
przy tym utworze na pełnousznych słuchawkach twój wiersz był kosmosem. kosmosem, który zaczął grać, jakieś postacie i chóry piekielne krzyczące "zeszpeciła się, zeszmaciła" po każdym wersie wprawiły moją wyobraźnię w jedno wielkie apogeum sztuki. może i twój wiersz nie jest czymś wybitnym, jednak w połączeniu z muzyką i klimatem, jaki wytworzyłaś ujrzałem przepiękny obraz kobiety odrzuconej - bo ona była moją główną bohaterką. bo ja sam tak do końca nie wiem o czym czytałem, czego doświadczyłem.
na wstępie widzę postać (w domyśle kobietę) dumającą nad metaforyczną przyszłością, patrzy, wytęża wzrok w doliny przyszłości. ciążowa sukienka, spocony kochanek, obrazy zaczynają przemieniać się w film, mamy pauzę w postaci "***",
potem mam do czynienia z monologiem głoszonym z samym podmiotem lirycznym, włóczącym się po ulicach, brudnym, od zaułka co zaułka - szuka czegoś, życia może albo prawdy jakiejś, cholera wie.
papieros, gra na nosie słowem, gra z czytelnikiem - wbijanie dosłownie jego oczu w tekst - bo to robisz. twoja poezja przyciąga jak wysokiej klasy, ogromny magnez, jesteś maksymalnie poczytna. twoje słowa mają jakiś ukryty, liryczny pazur - który chce się poznać, rozebrać na czynniki pierwsze, doświadczyć, ugotować i wypić z niego wywar, mrr,
po kolejnej gwiazdce równie przyciemniona, niewyjaśniona i enigmatyczna puenta, coś pociemniało, jakieś gęby zalał cień.
na koniec ostrzeżenie "nie nokaj się" - aż sobie to wyguglowałem i za cholerę nie wiem co ten wyraz znaczy, ale pewnie nerwy/stresy jakieś, mnie krew przy tym wierszu nie zalała - a przeciwnie - dostałem cholerną dawkę wyobraźniowych endorfin i proszę o więcej na lirycznej tacy! zajebiście moim skromnym.
Zoso