warto go przeczytać
Pseudonim: takalama
Jam mości ludu, dzieckiem wojny.
Szarpana jestem za liche, połatane fraki,
Białej jak kruche zmarszczki albinoski Duszy.
W konflikcie o mój dzień jutrzejszy,
Puszczając w prochy dzień powszedni,
W którym nie odwiedziłam upodobanego Domu.
Chybiłam z dobrocią.
Mości ludu, stawiam tutaj bękarta wojny.
Zamkniętego w kokonie, by nie zostać skaleczona
Szkłem niewiary.
By nie poczuć cielesnego bólu
Uderzenia zadanego kolejnym złorzeczeniem.
Wezmę w dłonie Ciebie.
I już nigdy mnie nie skrzywdzi, ten
Którego nie miałeś zamiaru zachować.
Tego pokonam, którego słowa,
Przesyt złowrogi wysysający całą czystą krew,
Są dla Ciebie jak bat dla zuchwałego mustanga najznamienitszej maści.
Tnie, lecz nie zdoła ni w okruchu zmieszać z powierzchnią
Tego nieboskiego świata.
Jam mości ludu, dzieckiem wojny.
Jam mości ludu, oplotłam się jak motyl.
Otulona nieszczęściem czarnego wichrzyciela,
WypatrujÄ™ mocy Mojej najsmakowitszej.
I będę jeszcze paziem,
Chociaż teraz mieszam się z błotem.
On da mi siły.
Bo ja Go umiłowałam.
W odpowiedzi na to – czego nie opiszę.
Na Światłość oczyszczenia.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 07.06.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46598 | Użytkownicy: 3568
Online(29): 26 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Salem_de_Lincourt, sniadaniedolozka