Użytkownik ocenił pracę na 4
Lilka,
Znowu trafiam na twój wiersz i nie wiem, co z tym fantem mam uczynić. Za każdym razem gdy widzę twój nowy wiersz i przeczytam go to mam wrażenie, że za dużo tutaj tego wszystkiego- w sensie środków stylistycznych. I tak jest za każdym razem i chociaż czytam twoja pracę kilkakrotnie, żeby pozbyć się tego wrażenie to i tak nadal mam takie odczucie. Pomału się zastanawiam czy nie zostawiać twoich wierszy innemu redaktorowi, który bardziej przychylnie spojrzy na twoją pracę, bo ja widocznie nie odnajduje się w twoich pracach albo one nie odnajdują się we mnie z tym wszystkim.
Ogółem obrałaś trudny temat, bo o miłości. Zapewne zdajesz sobie z tego sprawę, dlatego też nie będę ci robiła kilkunastu minutowego wywodu na ten temat.
Teraz treść- postaram się wszystko ogarnąć i złożyć do jednej kupy, tak aby wszystko miało ręce i nogi.
Pierwsza strofa.
Zaczęłaś opis miłości od takiego hm pod kątem wojennym albo coś w tą deseń- chyba wiesz o co mi chodzi ;). Słowo 'zaminowane' i 'front' ewidentnie mi się z tym kojarzy.
Ogółem- 'zaminowane oczy' kojarzą mi się z takim przywłaszczeniem- nie wiedzieć dlaczego. Tak jakby nasz pod. liry. postanowił sobie 'zabezpieczyć' tej drugiej osobie oczy przed tym jakby się bała, że może ją zdradzić albo coś w tą deseń. Natomiast te drugie dwa wersy opisują mi/nam (czytelnikom), że pod. liry. jest ostrożny. Poszukuje jakichś dziur w całym- w ich miłości. Czy przypadkiem nie zdradza jej. Albo ogólnie czy nadal żywi do niej te uczucia.
Druga strofa.
Długo zastanawiałam się nad interpretacją tej strofy. W końcu jednak obrałam kurs ku temu, że te dłonie, nadgarstki promieniujące ciepłem odzwierciedlają nam dotyk. 'Obróciłeś śmigła dłoni'- to może oznaczać, że wykonał np. jakichś ruch w jej kierunku. Promieniowanie nadgarstków kojarzy mi się po prostu z tym, że są ciepłe, więc zakładając, że naszego pod. liry. skóra/ciało jest zimne wywołuje to natychmiastowe odczucie ciepła- to tak jakbyś dotknęła kaloryfera zimnymi rękoma.
Trzecia strofa.
Tym razem dziewczyna, która tak wszystko skrzętnie pilnowała- jego, ich miłość- w końcu podpadła. Przez nagły wybuch (czegoś, może jego uczuć?) nagle skapitulowała, poddała się, w sumie przyznając się do tej swojej nieufności, podejrzliwości wobec drugiej osoby. 'Stopiłam się na wosk'- skojarzyło mi się to tak jakby wstydziła się własnego zachowania albo bała się jego reakcji i skuliła się sama w sobie.
Czwarta strofa.
Teraz wydaje mi się, że opisałaś sytuację, kiedy oboje mieli takie cichsze dni albo inaczej mówiąc- przestali się do siebie odzywać, urwali jako taki kontakt ze sobą nawzajem. Pod. liry. zastanawiał się nad ich miłością, przywiązaniem się do siebie i wyszło, że jest to wszystko idealne do siebie dopasowane, zsynchronizowane.
PiÄ…ta strofa.
Mam niejakie wrażenie, że opisałaś początek ich znajomości- zbombardowanie czekoladą może określać takie słodkie uczucia, które spłynęły w dół jej serca albo do serca. Natomiast określenie, że tak naprawdę nie ma serca a dzwony kościelne może oznaczać to bicie serca- głośne, wyraźne.
Szósta strofa.
Teraz mamy pokazaną ich radość. Oboje w sobie zauroczeni, zakochani po uszy robią sobie tzw. pranie mózgu. Może starają się przekonać do swojego uczucia albo przestawić się w taki sposób, aby przystosować się w późniejszym czasie do wspólnego życia. Jednakże mieszanie w głowach może również oznaczać po prostu, że przez miłość stracili głowę, czyli nie myśleli o niczym innym jak o sobie.
Siódma strofa.
Mamy teraz opisane ich zachowanie- czyli mapa, coś ogólnego. Na wyjaśnieniach (może ich zachowania, ich życia, ich uczuć albo czegoś innego, podobnego) zaznaczają owe ulotności. Przez oznaczenie ich karminem (czerwienią) rozumiem, że to ma jakieś powiązanie z miłością. Że te ulotności błyszczą tą wzajemną miłością do siebie.
Ósma strofa.
Skala hm... To może to jest życie? Albo uczucie? Nie wiem pogubiłam się już w tym... W każdym bądź razie to coś rozsypało się w drobny pył, zniszczyło.
DziewiÄ…ta strofa.
Mamy tutaj próbę naprawienia tego wszystkiego. Odnowy tej zniszczonej rzeczy. Pod. liry. poprosił Boga o pomoc, a ten wystawił go do wiatru, w ogóle mu nie pomagając. Jakby nie obchodziło go dobro pod. liry.
DziesiÄ…ta strofa.
Jednak pod. liry. nie poddaje się i postanowił dalej próbować odbudować to co zniszczone. Więc suma summarum przestawił tę drugą osobę na siebie. 'Szczególnie w snach'- więc może nie do końca w rzeczywistości? Albo tylko w swojej wyobraźni.
Jedenasta strofa.
Druga osoba ugięła się po tymi próbami. Widocznie nie chciała walczyć już z tą próbą odbudowania. Określiłeś to zachowanie jako- 'zgaszenie się jak dobra dziewczynka', czyli można uznać, że potulnie, posłusznie. Pod. liry. w ten sposób oczekuje, że w końcu wszystko się ułoży- może nawet samo przez się.
I dwunasta strofa.
Pod. liry. przyznaje się nam, że 'zakrztusi' się tą drugą osobą. Ale jej to nie przeszkadza, bo nawet z chęcią się nim zatruje. Tak jakby z przyjemności uzależniła się od niego, nawet jeśli ją okłamuje albo jakiekolwiek złe rzeczy w jej kierunku.
PodsumowujÄ…c.
Wiersz dobry, nie mam mu niczego do zarzucenia. Treść pracy też jest w porządku- wszystko jest dobrze rozlokowane, przerzutnie dobrze rozłożone, czyli innymi słowy wszystko jest na swoim miejscu. Błędów nie zauważyłam, więc chyba nie ma. Słownictwo dobre. I środki stylistyczne- w moim mniemaniu są one ciut przesadzone. Więc ocena- taka nie pewna czwóra, bo jakoś nie wiem do końca jaką ocenę ci wystawić...
Pozdrawiam ;)