Liście jak koniczyny
- padają
zwichrzone burzą księżycową
opatulone słonawym wiatrem
półnopołudnia
ka-mie-ni-(em)-cą
odcięte od trzody
dzieci zbierają je jak kasztany
Dedykacja: Tej wrednej jesieni, która przyszła za wcześnie... Zaczynam się modlić o zimę, już to wolę.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 04.09.2010r.
Użytkownik ocenił pracę na 5
Hm ciekawe przedstawienie koniczyn jako synonimu czegoś negatywnego, gdy kojarzy się je zwykle ze.. szczęściem. Liście-koniczyny, które padają. Jak deszcz. Ale jesiennego charakteru deszczowatości odbiera im burza księżycowa, uwznioślając je, widzę, jak wirują w blasku księżyca, magia. Po dłuższym zastanowieniu czarna, ale nadal magia. "półnopołudnia" to taki zmierzch wakacji, czuje się. Ciekawy zabieg z rozbiciem słowa na sylaby i ukrycie innego między nimi. Końcówka jest po brzegi, do granic wypełniona jesiennością. Naturalna i neutralna. Jak ocena, która się należy ;)
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46598 | Użytkownicy: 3568
Online(5): 3 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, Salem_de_Lincourt
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl