warto go przeczytać
Pseudonim: jubas
Siedzą przy biurkach maklerzy giełdowi
Zwarci sprężyści ciągle gotowi
SiedzÄ… i sapiÄ… cierpliwie czekajÄ…
Mózgi rozgrzane spokoju nie dają
Uff jak gorÄ…co
Puff jak gorÄ…co
Już ledwo dyszą już ledwo zipią
Lewym swym okiem na zegar łypią
Zegar się wlecze niemiłosiernie
Lecz oni wszyscy czekajÄ… wiernie
Na start na gong wiszÄ…cy na sznurku
Każdy z nich siedzi przy swoim biurku
A jest tych biurek chyba czterdzieści
Byłoby więcej lecz się nie mieści
Przy jednym biurku siedzi grubasek
Co jest smakoszem tłustych kiełbasek
Przy drugim siedzi facet łodyga
Co na rowerku do pracy śmiga
Przy trzecim siedzi kupa kłopotów
Jest za to specem od wielkich obrotów
Przy czwartym siedzi przystojny gość
Ten to czekania ma chyba dość
Przy piątym i szóstym siedzi dwóch braci
Kto im zaufa na pewno nie straci
Przy siódmym siedzi jakaś pierdoła
Co się rozgląda wciąż dookoła
Przy ósmym siedzi przyjaciel Henia
Co ma problemy z tabliczką mnożenia
Nie sposób ich wszystkich razem wymienić
Lecz trzeba przecież wszystkich docenić
Bo choćby przyszło tysiąc fachowców
I każdy byłby specem od wzrostów
I wszystkie mózgi by w jeden złączyli
I wszystkie mięśnie by naprężyli
To mimo wszystko nie dali by rady
Pokonać w finansach naszej brygady
Bo lepszej brygady wy nie znajdziecie
A szukać możecie na całym świecie
Lecz już ostatnie trwa odliczanie
Zaraz rozpocznie siÄ™ wielkie granie
Gong przerwał ciszę sesja otwarta
Kto dzisiaj zyska będzie miał farta
Ruszyła giełda jak żółw ociężale
Najpierw powoli bardzo ospale
Szarpnęła indeksy i ciągnie z mozołem
I kręci się biznes jak koło za kołem
I ciÄ…gle przyspiesza i rosnÄ… obroty
I głowa już boli jakie to kwoty
SprzedajÄ… kupujÄ…-kupujÄ… sprzedajÄ…
Akcje nabywców ciągle zmieniają
A dokÄ…d a dokÄ…d a dokÄ…d to gna
DonikÄ…d donikÄ…d to tylko gra
Co jednym zabierze innym zaÅ› da
Jedni zyskujÄ… inni zaÅ› tracÄ…
A pośrednicy się na tym bogacą
A czemu a czemu a czemu tak gna
A co to a co to a co to tak pcha
To pieniądz i chciwość wprawia to w ruch
To pogoń za zyskiem jak ten zły duch
Porusza kołami diabelskiej maszyny
W którą biedacy my ciągle wierzymy
Lecz po co lecz po co lecz po co nam to
Czy w tej maszynie jest jakieÅ› dno
Koniec już widać przy końcu strach
Bo gdy nastąpi – to będzie krach
Lecą indeksy na łeb na szyje
Paniki na rynku już nikt nie kryje
Wszyscy sprzedają jak jeden mąż
Lecz kupujących brakuje wciąż
Kto się zagapi ten już nie żyje
Ten umoczony jest aż po szyje
W gazetach podadzą dnia następnego
Że fala spadków dotknęła każdego
NapiszÄ… o tym na wszystkich stronach
I tak się skończy twój sen o milionach
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 11.07.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7862 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46598 | Użytkownicy: 3568
Online(14): 11 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Dawied, Salem_de_Lincourt